U źródeł wody życia

 

Moja stała rubryka
na str.4 w nowojorskim
tygodniku Kurier Plus

Ludowe tradycje

 

Od wielu lat staję przy ołtarzu w polonijnej parafii p.w. św. Krzyża w Nowym Jorku. Wokół tego ołtarza gromadzą się wierni z całej Polski. Wnoszą oni do kościoła bogactwo polskiej ludowej tradycji, sięgającej korzeniami czasów przedchrześcijańskich. Niektóre starosłowiańskie zwyczaje napełnione treścią chrześcijańską pięknie wpisują się w nasze przeżycia religijne i stanowią cenny skarb naszej narodowej kultury.

Rozpoczynając ten cykl artykułów (na łamach tygodnika „Kurier Plus”) wracam wspomnieniami do mojego rodzinnego Roztocza. Korzystam także ze wspomnień ludzi, wśród których pracuję. Sięgam również do bogatej literatury na ten temat.

Do artykułu możemy dodawać swoje własne wspomnienia zwyczajów ludowych z rodzinnych stron. Wystarczy je spisać i wysłać na adres tej strony internetowej (Kontakt) lub pod adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. lub Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . A ja umieszczę je na stronie, podając nazwisko Autora i miejscowość, gdzie jest praktykowany ten zwyczaj.

 



Matka Boska Gromniczna PDF Drukuj Email

 

Na wschodzie Polski, gdzie jest mój rodzinny dom, mroźne zimy, trzaskający mróz za oknem nie należały do rzadkości. W dniu święta Ofiarowania Pańskiego, zwanego w polskiej tradycji świętem Matki Bożej Gromnicznej zabudowania gospodarskie zasypane były śniegiem prawie po dach. Bramy wyjazdowe do gospodarstwa ginęły w zaspach śniegu. Nie było potrzeby ich otwierania; saniami przejeżdżało się ponad nimi. Wąskimi ścieżkami, wykopanymi w głębokim śniegu, chodziło się do zabudowań gospodarskich lub na sąsiedzką pogawędkę.

Więcej…
 
Pożegnanie pięknego okresu Bożego Narodzenia PDF Drukuj Email

 

Uroczystość Objawienia Pańskiego, zwana Epifanią lub Uroczystością Trzech Króli, w moich wspomnieniach jawi się jako dzień kończący piękny okres Bożego Narodzenia. W niektórych domach po Trzech Królach rozbierano choinki. Żal mi było, że kończy się tak piękny okres. Czas między dniem Bożego Narodzenia a Trzema Królami był traktowany jako czas święty. Powstrzymywano się od ciężkich prac. A na dworze jak mówiono był „siarczysty mróz”. Ludowe porzekadło mówi: „W święto Trzech Króli każdy się pod kożuch tuli". A w moich stronach, gdzie oprócz katolików mieszkali także nieliczni prawosławni mówiono, że w ruskie święta jest zawsze trzaskający mróz. A gdy już mowa o „ruskich świętach” kilka słów wyjaśnienia, dlaczego razem nie świętujemy Bożego Narodzenia. Słowo „epifania” z języka greckiego znaczy objawienie, ukazanie się. Oczywiście chodzi tu o najdoskonalsze objawienie się Boga w Jezusie Chrystusie. Epifanią był chrzest Jezusa w Jordanie, kiedy to niebo się otwarło i dał się słyszeć głos Boga: „To jest mój Syn umiłowany”. Objawieniem, czyli Epifanią było narodzenie Jezusa w Betlejem. Przybycie Trzech Króli, którym tradycja nadała imiona: Kacper, Melchior i Baltazar było objawieniem się Mesjasza pogańskiemu światu.

Więcej…
 
Na szczęście na zdrowie z Nowym Rokiem PDF Drukuj Email

 

Nie przypominam sobie, ani z opowieści dziadków ani z własnego doświadczenia hucznego zakończenia na balach sylwestrowych pożegnania Starego Roku i powitania Nowego. Warto jednak przy okazji wspomnieć genezę dzisiejszych balów sylwestrowych. Tradycja hucznego witania nowego roku sięga roku tysięcznego i jest związana z pewnymi faktami i legendą, według której w 317 roku papież Sylwester I (+31 grudnia 335r.) walczył z groźnym smokiem grzechu o imieniu Lewiatan. Pokonał go i wtrącił do lochów pod wzgórzem laterańskim w Rzymie. Legenda ta wpłynęła, między innymi na nastroje ludzi oczekujących przełomu pierwszego tysiąclecia. Otóż mieszkańcy Europy wierzyli w proroctwa Sybilli, które przepowiadały w roku 1000 koniec świata i uwolnienie Lewiatana, który pogrąży świat w ogniu piekielnym. Dlatego też z lękiem oczekiwano nadejścia tego roku. Zaczęto także dopatrywać się potwierdzenia tych zapowiedzi w Apokalipsie św. Jana. Prawdopodobnie, papież Grzegorz V, umierając w 999 roku miał dziękować Bogu na łożu śmierci, za odejście jeszcze przed tym kataklizmem. Nastroje te spotęgowały się, gdy na tronie papieskim zasiadł benedyktyn Gerbert, świetny konstruktor, który pracował między innymi nad budową zegara wahadłowego. Z powodu tych niecodziennych zainteresowań był postrzegany przez niektórych, jako mistrz sztuk czarnoksięskich. A gdy przybrał imię Sylwestra II, mówiono, że Sylwester I uwięził Lewiatana a Sylwester II go uwolni. Rychło nastąpi koniec świata. Z trwogą oczekiwano nadejścia północy roku 999/1000. Przyszła północ i nic się nie spełniło ze złowieszczych zapowiedzi. Wśród ludzi zapanowała ogromna radość. Wyszli na ulice, śpiewali, tańczyli, papież Sylwester II udzielił im specjalnego noworocznego błogosławieństwa.

Więcej…
 
Czas kolędowania PDF Drukuj Email

 

Od wieczoru wigilijnego aż do Uroczystości Trzech Króli przeżywano w polskiej tradycji tzw. „święte wieczory”. Był to czas rodzinnych i przyjacielskich spotkań, które wypełnione były ciepłem, miłością i tajemnicą emanującą ze stajenki betlejemskiej. Czas dwunastu dni inaczej dwunastnica nazywany był Godnimi świętami. Skąd wzięła się ta nazwa? Dawni Słowianie na określenie roku używali słowa „god”. Tą nazwą określano okres przejściowy między nowym a starym rokiem. W tym czasie miało miejsce przesilenie zimowe. Dzień stawał się dłuższy a noc krótsza. Były to niejako narodziny słońca i zwycięstwo światła nad ciemnością. Ta idea jak ulał pasowała do Świąt Bożego Narodzenia. Chrystus przyszedł na ziemię, jako światło, to w Nim świtało zaczęło zwyciężać ciemność grzechu i śmierci. Stąd też do dziś święta Bożego Narodzenia nazywa się Godnimi Świętami lub po prostu Godami. Nazwa Dwunastnica wskazuje na dwanaście dni jej trwania. Gody zaczynają się w dzień Bożego Narodzenia i trwają do uroczystości Trzech Króli. Każdy dzień odpowiada poszczególnemu miesiącowi roku. Dni dwunastnicy miały w polskiej tradycji nieco magiczny charakter. Zapowiadały pogodę oraz nasze powodzenie w różnych sferach życia na kolejne miesiące roku. Na przykład, jeżeli dobrze przeżyliśmy dzień św. Szczepana, to możemy być pewni, że taki będzie dla nas cały luty. Dla tego też każdy starał się przeżyć kolejne dni dwunastnicy jak najlepiej i jak najmądrzej. Pomijając magiczny wymiar mijających dni dwunastnicy, odkryjemy bardzo mądrą myśl zawartą w tych zwyczajach. A mianowicie, tak jak przeżyjemy jeden dzień, jeden miesiąc, jeden rok i całe nasze życie, taka będzie nasza wieczność.

Więcej…
 
W drugi dzień Bożego Narodzenia PDF Drukuj Email

 

Jeden dzień to za mało na tak wielkie święto. Dlatego pierwszy dzień po Bożym Narodzeniu, kiedy to wypada wspomnienie św. Szczepana nazywano w moich stronach drugim dniem świąt Bożego Narodzenia. Zresztą wszystkie kolejne dni oktawy Bożego Narodzenia miały świąteczny charakter. Mijały niejako w promieniach ciepła emanującego z szopki betlejemskiej i rozświetlonej choinki. Rytmu mijających dni nie dyktowała praca, ale rodzinne spotkania i gościny. Był to czas rodzinnych spotkań, odwiedzin znajomych, odpoczynku. Można było spokojnie usiąść do stołu i nie tylko pogościć się, ale także powspominać dawne czasy, które prawie zawsze jawiły się jak utracony raj. Być może dlatego, że były to wspomnienia cudownych lat dzieciństwa, młodości.

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 4