U źródeł wody życia

 

Moja stała rubryka
na str.4 w nowojorskim
tygodniku Kurier Plus

Wielkanocni święci PDF Drukuj Email

 

W kwietniu, w bliskości świąt Wielkanocnych, w jednym dniu wspominamy w liturgii Kościoła Katolickiego św. Jerzego i św. Wojciecha. Zajmują oni ważne miejsce w obrzędowości ludowej. Ale o tym później, wcześniej kilka zdań o ich życiu. Nie znamy wielu faktów z życia św. Jerzego, a te, które znamy mówią o wielkiej czci wiernych, jaką był otaczany w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Brak faktów uzupełniają legendy, które pisała wiara ludu. Święty Jerzy, żyjący na przełomie III i IV stulecia pochodził z Liddy w Azji Mniejszej. Rodzice długie lata błagali Boga o dziecko. Zostali wysłuchani, gdy byli już w podeszłym wieku. Po męczeńskiej śmierci ojca, który zostawił spory majątek, św. Jerzy przeprowadził się z matką do Jerozolimy. W wieku 20 lat zapisał się do legionów rzymskich, w których doszedł do godność trybuna, czyli naczelnika miejscowego garnizonu. Cesarz Dioklecjan, prześladując chrześcijan wydał dekret nakazujący wszystkim żołnierzom rzymskim złożenie ofiary bóstwom. Święty Jerzy zdawał sobie sprawę, że czeka go niechybna śmierć męczeńska, gdyż nie mógł uczynić zadość nakazowi cesarza. Sprzedał, zatem swoje posiadłości i pieniądze rozdał ubogim. Publicznie odmówił złożenia ofiary bóstwom pogańskim. Poddano go okrutnym torturom, po czym ścięto mieczem. Męczeństwu Świętego towarzyszyły cudowne zdarzenia, które stały się powodem wielu nawróceń.

Św. Jerzy stał się przemożnym orędownikiem wiernych w różnych sprawach. W okresie wypraw krzyżowych rycerze obrali go swoim patronem, a to sprawą wydarzenia opisanego w „Historii antiocheńskiej” tymi słowami: „Kiedy chrześcijanie spieszyli, by oblegać Jerozolimę, pewnemu kapłanowi objawił się przepięk¬ny młodzieniec, który oświadczył, że jest św. Jerzym, wodzem chrześcijan i powiedział, aby zabrał ze sobą do Jerozolimy Jego relikwie, a on będzie z nimi. A gdy oblegli Jerozolimę i wobec obrony Saracenów nie śmieli wspinać się po drabinach, ukazał się św. Jerzy odziany w białą zbroję przyozdobioną czerwonym krzyżem, zachęcając gestem, aby śmiało szli za nim i zajęli miasto. Zagrzani tym zdobyli miasto”. W ikonografii św. Jerzy występuje, jako rycerz zabijający smoka, a to także za sprawą legendy, która mówi, że św. Jerzy pokonał smoka, który terroryzował mieszkańców jednego z miast. Inna interpretacja tego obrazu jest bliższa prawdy; św. Jerzy jest rycerzem Chrystusowym, jeźdźcem apokaliptycznym zwyciężającym szatana i zło.

Jednak data liturgicznego wspomnienia Świętego, 23 kwietnia sprawiła, że lud obrał go patronem spraw, które nie wiele mają wspólnego z rycerstwem. Mówią o tym ludowe przysłowia: „Jak na Jerzego rosa, nie każdej łąki chwyci kosa", „Gdy na święty Jerzy jeszcze nie rozkwita, niech się cieszy stary, młody, chłop i kobieta", „Kiedy Jerzy skryje wronę w życie, będzie zboża obficie", „Na święty Jerzy każdy już oziminę oblicza a mierzy", „Na święty Jerzy trawa się pierzy", „Około Jerzego dokończ siewu twego", „Na święty Jerzy rosa, nie trzeba koniom owsa". W tym czasie przyroda budzi się do życia, a rolnik obserwując znaki na niebie i ziemi starał się przewidywać, jakie będą polny. Związanie tych przepowiedni z tak przemożnym świętym dawało większą pewność spełnienia. Rolnicy obrali sobie św. Jerzego za patrona rolnictwa i opiekuna zwierząt domowych. Zwykle w dniu św. Jerzego wypędzano po raz pierwszy bydło na pastwiska. Jadwiga Klimaszewska tak pisze o tym zwyczaju: „Pierwszy wypęd na pastwiska miał charakter obrzędowy; chodziło o magiczne zabezpieczenie bydła od wszelkiego zła. W całej Polsce wypędzały gospodynie, uderzając przy tym palmą i kropiąc święconą wodą. W Polsce południowej okadzano je palmą, głowienkami z ognisk z Wielkiej Soboty, wiankami z Bożego Ciała, zielem święconym w dniu Matki Boskiej Zielnej, cisem, jesionem lub jałowcem (często poświęconym) itp. Pod próg stajni, przez które przechodziło bydło, podkładano palmę, jajo i sól, siekierkę, nóż, kosę lub sierp, kłódkę. Od czarów zabezpieczano bydło rysowaniem na rogach krów kredą poświęcaną na Trzech Króli krzyża lub trzech krzyżyków. Pasterz, któremu zależało na tym, aby mu się bydło dobrze i spokojnie pasło i trzymało gromady, obchodził je w tym celu z gałązką wikliny lub z jajami. Niekiedy czynił to dopiero na pastwisku, trzymając w ręku chleb i jajo lub tocząc jajo wokół krów. W Polsce południowej przy pierwszym wpędzie oblewano pasterzy, a czasem i krowy, wodą. Zazwyczaj też dawano pasterzowi wówczas kromkę chleba, jajo bądź placek, czasem pieniądze”. W moich rodzinnych stronach przy pierwszym wpędzie przygotowywano specjalną kadzielnicę z wydrążonego bochenka chleba, do której wrzucano rozżarzone węgle, żywicę i zioła z uroczystości Matki Bożej Zielnej. Stawiano ją na progu obory i wypędzano bydło. Często tym obrzędom towarzyszyły słowa: „Święty Jerzy, ojcze, zdajemy na twoje ręce bydełko i prosimy, obroń je od zwierza lutego, od człowieka złego”. We wschodnich regionach Polski był zwyczaj, że w tym dniu spożywano na polu posiłek, a resztki zakopywano w ziemię, wierząc, że to zapewni urodzaj. To tylko niektóre zwyczaje ludowe związane ze św. Jerzym.

Św. Wojciech znany jest w świecie pod imieniem Adalbert, które obrał sobie na bierzmowaniu. Święty urodził się około roku 956 w czeskich Libicach. Ojciec jego Sławnik, książę libicki był spokrewniony z dynastią cesarską. Matka Strzeżysława pochodziła z rodziny Przemyślidów, którzy wówczas rządzili państwem czeskim. Ojciec myślał o karierze rycerskiej swego syna. Plany te pokrzyżowała choroba Wojciecha. Rodzice nie mając już nadziei na przeżycie chłopca, przynieśli go do kościoła i położyli na ołtarzu, składając ślub, że gdy syn wyzdrowieje, będzie oddany na służbę Bogu. Wojciech powrócił do zdrowia. Uradowani i szczęśliwi rodzice, wypełniając złożony ślub posłali Wojciecha do Magdeburga na wychowanie do świętobliwego arcybiskupa Adalberta. Po dziewięciu latach nauki Wojciech przybył do Pragi, gdzie przyjął święcenia kapłańskie. W styczniu 982 roku Thietmar biskup Pragi ciężko zachorował i publicznie wyznał swój żal z powodu niegodnego zachowania i zaniedbań duszpasterskich. Te dramatyczne chwile wywarły na Wojciechu ogromne wrażenie. Przywdział włosiennicę, posypał głowę popiołem i jako pokutnik nawiedzał kościoły. Rozdawał ubogim własne mienie. Tak dramatyczna i spektakularna przemiana życia przygotowała go do objęcia stolicy biskupiej w Pradze po Thietmarze. Dla mieszkańców Pragi, na poły pogańskiego miasta gorliwy biskup Wojciech by niewygodny. Nie przestrzegano świętowania niedzieli, nie zachowywano postów, żywy był jeszcze kult pogański, powszechnie praktykowano wielożeństwo. W tej sytuacji, rozgoryczony, w poczuciu słabości wobec zła moralnego i w obliczu bezkarnej przemocy możnych, Wojciech postanowił zrezygnować z urzędu. Udał się do Watykanu, następnie jednak powrócił do Pragi, ale tu do poprzednich problemów doszły konflikty rodowe i wobec tego Wojciech przybył do Polski, aby stąd wyruszyć z przyrodnim bratem Radzimem na misje do Pomorzan i Prusaków. 23 Kwietnia 997 roku poniósł śmierć męczeńską z rąk Prusaków.

Z racji wspomnienia w jednym dniu św. Wojciecha i św. Jerzego, obrzędy ludowe związane ze czcią obu świętych są podobne lub takie same. Tylko przysłowia ludowe trochę inne. Ale ta inność wypływa zapewne z konieczności rymowania się z imieniem „Wojciech”. Oto kilka takich przysłów, które tak jak w przypadku św. Jerzego nawiązują do wiosennego przebudzenia i przepowiadania urodzajności: „Gdy na Wojciecha rano plucha, do połowy lata będzie ziemia sucha”. „Gdy na św. Wojciecha rano deszcz pada, do połowy lata suszę zapowiada”. „Gdy przed Wojciechem grzmi, długo jeszcze zima śni”, „Gdy Wojciech rano rosi, pół lata posuchę nosi”, „Ile razy przed Wojciechem zagrzmi na pola, tyle razy po Wojciechu zabieli się rola”, „Na Świętego Wojciecha rośnie rolnikom pociecha”, „Na św. Wojciecha wołowi pociecha, bo się najadł trawy, że ledwie dycha”. I tak jak św. Jerzy, św. Wojciech stał w ludowej tradycji opiekunem dobytku gospodarskiego i patronem rolników.