| Śródpoście |
|
|
|
|
W miarę mijania dni Wielkiego Postu potęgowało się oczekiwanie na koniec tego okresu, ale nie tyle ze względu na surowe praktyki wielkopostne, co raczej ze względu na radość jaką niosły święta Wielkanocne. Święta te przemieniały wielkopostne umartwienia w radość świętowania. Przełomowym momentem było śródpoście, które wyznaczała czwarta niedziela Wielkiego Postu. Można powiedzieć, że do tej niedzieli było pod górkę, a po niedzieli z górki. Poprzez umartwienia wielkopostne już się odczuwało nastrój świąt Wielkanocnych. Czwartą niedzielę nazywa się mediana, co znaczy w języku łacińskim „polowa” lub laetare, od pierwszego słowa łacińskiej antyfony mszalnej, zaczerpniętej z Księgi Proroka Izajasza: Laetare, Jerusalem, „Raduj się, Jerozolimo." Jest to niedziela radości, a jej powód odnajdujemy modlitwie mszalnej, która zachęca nas abyśmy z „żywą wiarą i szczerym oddaniem spieszyli ku nadchodzącym świętom”. Radość tę w kościele podkreśla różowy kolor szat liturgicznych, który znany jest w liturgii papieskiej już w X wieku i wywodzi się prawdopodobnie od zwyczaju poświęcenia w tym dniu róży, która symbolizowała zwycięstwo wiosny nad odchodzącą zimą W tradycji ludowej IV Niedzielę Wielkiego Postu nazywano Czarną Niedzielą lub Śmiertelną Niedzielą. Jest to wyraźne nawiązanie do obrzędów przedchrześcijańskich przywoływania wiosny. Lud miał już dosyć zimy, kończyły się skromne zapasy w spiżarni i głód zaglądał do niejednej chaty. W moich stronach ten czas nazywano przednówkiem i był zawsze kojarzony z niedostatkiem pożywienia. Czekano zatem z utęsknieniem wiosny. Pojawiały się wtedy różne rośliny w tym także szczaw, zwany w moich stronach kwaśnikiem, z którego można było ugotować jakąś marną zupę. Aby jednak bezczynnie nie czekać na przyjście wiosny starano się przez różne obrzędy przepędzić zimę i przywołać wiosnę. W czasach chrześcijańskich obrano Niedzielę Czarną na sprawowanie tych obrzędów. W tym dniu pory roku walczyły z sobą na śmierć i życie – stąd nazwa Niedziela Śmiertelna. Zima przegrywała tę walkę, stąd też czarny kolor żałoby i nazwa niedzieli. Zawsze zwyciężała wiosna. Kolorem zwycięstwa jest biel, stąd też nazywano nieraz tę niedzielę Niedzielą Białą. Jednak tutaj z czasem tradycja chrześcijańska przeważyła. Białą Niedzielą zaczęto nazywać pierwszą niedzielę po Wielkanocny. Prawdziwym zwycięzcą jest Chrystus. Zwycięża nie tylko mrok grzechu, ale także śmierć. Ludowa tradycja związała z niedzielą śródpościa obrzęd topienia Marzanny. Dzisiaj ten obrzęd, najczęściej ma miejsce 21 marca, w pierwszy dzień wiosny. Kukła zwana Marzanną, Moreną, Marzaniokiem, śmiercią, śmiertką była wyobrażeniem zimy i śmierci, chorób, różnorakiego zła i udręk nękających ludzi. I jak tu lubić takiego stwora. Stąd też przy uśmiercaniu Marzanny nie szczędzono jej udręk. Kościół oficjalnie zakazywał tego zwyczaju, ale tradycja ludowa okazywała się silniejsza, ale tylko zewnętrznie. Zdrowa nauka kościoła zwyciężała przez to, że wierni traktowali ten obrzęd jako zabawę. Ożywieni nauką kościoła, poprzez obrzęd topienia Marzanny możemy dostrzec prawdziwe niebezpieczeństwo w życiu i Tego, w którym możemy te wszystkie niebezpieczeństwa, łącznie ze śmiercią przezwyciężyć. W uchwałach synodu poznańskiego z roku 1420, skierowanych do duchowieństwa czytamy: „Nie dozwalajcie, aby w niedzielę, którą zwie się Laetare albo Biała Niedziela odbywał się zabobonny zwyczaj wynoszenia jakowejś po¬staci, którą śmiercią nazywają i w kałuży topią". Z pewnością ten nakaz wprowadzano w życie, ale efekty nie były oszałamiające. Żyjący w tym czasie znakomity polski kronikarz Jan Długosz pisze, że w niedzielę zwaną Laetare wynoszono ze wsi bałwana umieszczonego na wysokiej tyce i topiono go w wodzie. Dodaje, że jest to starodawny zwyczaj. Długosz sugerował, że ten obrzęd miał przypominać niszczenie pogańskich bożków czasów Mieszka. Zaś żyjący w XVI wieku Joachim Bielski pisze: „Za mojej jeszcze pamięci był on obyczaju nas po wsiach, że na Białą Niedzielę w poście topili bałwana, jeden ubra-wszy snop konopi albo słomy w odzienie człowiecze, który wszystką wieś prowadził gdzie najbliżej było jakieś jeziorko albo kałuża, tamże zebrawszy z niego odzienie, wrzucali do wody, śpiewając żartobliwie: ‘Śmierć się wije u płotu, szu¬kający kłopotu’, potem co prędzej do domu od miejsca tego biegali; który albo która się wówczas powaliła albo powalił, wróżbę tę mieli, iż tego roku umrze; zwali tego bałwana ‘Marzana’". Szczątki Marzanny rozrzucano często po polach, wierząc, że przyniesie to obfite plony. Bo ze tej śmierci narodzi się nowe życie. Wiara ta rodziła się niejako w obliczu tajemnicy zbliżających się świąt. Chrystus umierając zmartwychwstał, uwiarygadniając naszą wiarę w zmartwychwstanie. Przez obrzęd niszczenia i topienia Marzanny przepędzano z wioski zimę i śmierć, otwierając szeroko bramy dla zielonego i radosnego nowego latka. Przypominało o tym ludowe powiedzenie: „Marzanna ze wsi a lateczko do wsi”. Symbolem tego lateczka był najczęściej świerk wystrojony bibułą, a czasami pisankami. Chłopcy obnosili drzewko po wsi i śpiewali: Za tę radosną wieść „wiosenni kolędnicy” otrzymywali od gospodarzy różne podarki. Czasami obnoszono zamiast drzewka wystrojona lalę, które nadano imię słowiańskiej bogini wiosny, Dziewanna. Nieraz przedstawiano walkę Marzanny z Dziewanną. Dziewanna zawsze wygrywała. Nie mogło być inaczej. A jeszcze inny zwyczaj związany ze śródpościem pozwalał na odrobinę luzu w surowych postach. Pieczono specjalne obwarzanki i zawieszano na drzewach w sadzie. Temu obrzędowi towarzyszył komentarz: „Gdy dobiega ważenie postu, czyli jego połowa, aniołki zsyłają na ziemię obwarzanki. To znak, że już coraz bliżej do świąt”. Dystansując się od pogańskiego znaczenia tych obrzędów możemy powiedzieć, że jako znaki innej rzeczywistości w sposób bardzo prosty, mocno zakotwiczony w rytmie polskiej przyrody mogą przybliżać istotę zbliżających się świąt. Przez praktyki wielkopostne przygotowujemy się do przyjęcia zmartwychwstałego Chrystusa, który pokonuje mrok i chłód śmierci i staje się źródłem nowego wiecznego życia, którego budząca się do życia wiosną przyroda jest wymownym znakiem. |


















