U źródeł wody życia

 

Moja stała rubryka
na str.4 w nowojorskim
tygodniku Kurier Plus

Ludowe tradycje

 

Od wielu lat staję przy ołtarzu w polonijnej parafii p.w. św. Krzyża w Nowym Jorku. Wokół tego ołtarza gromadzą się wierni z całej Polski. Wnoszą oni do kościoła bogactwo polskiej ludowej tradycji, sięgającej korzeniami czasów przedchrześcijańskich. Niektóre starosłowiańskie zwyczaje napełnione treścią chrześcijańską pięknie wpisują się w nasze przeżycia religijne i stanowią cenny skarb naszej narodowej kultury.

Rozpoczynając ten cykl artykułów (na łamach tygodnika „Kurier Plus”) wracam wspomnieniami do mojego rodzinnego Roztocza. Korzystam także ze wspomnień ludzi, wśród których pracuję. Sięgam również do bogatej literatury na ten temat.

Do artykułu możemy dodawać swoje własne wspomnienia zwyczajów ludowych z rodzinnych stron. Wystarczy je spisać i wysłać na adres tej strony internetowej (Kontakt) lub pod adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. lub Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . A ja umieszczę je na stronie, podając nazwisko Autora i miejscowość, gdzie jest praktykowany ten zwyczaj.

 



"Idzie Matka Boża Siewna" PDF Drukuj Email

 

Kalendarzowa jesień przychodzi 21 września, ale rytm zmian w przyrodzie i pracach polowych, czyni cały wrzesień miesiącem jesiennym. Na polach rozpoczynają się jesienne orki, a w lasach kwitną wrzosy, od których ten miesiąc bierze swoją nazwę. W roztoczańskich lasach, kwitnącym wrzosom towarzyszy jesienny wysyp grzybów. Wśród grzybów króluje specjalnej odmiany borowik, nazywany w moich stronach wrzosowcem, a to, dlatego, że lubi towarzystwo kwitnących wrzosów. Były to najpiękniejsze grzyby, jakie zbierałem w Puszczy Solskiej. Zachwycały pełnym kształtem i jędrnością oraz ciemnobrązowym kolorem. Rzadko trafiał się robaczywy wrzosowiec, może to za sprawą porannych przymrozków, które są zabójcze dla wszelkiego rodzaju robactwa. Rosły także rydze, ich kondycja zdrowotna stała się inspiracją do powiedzenia: „Zdrowy jak rydz”. Z pisaku wygrzebywaliśmy także zdrowe zielone gąski. I tak o jesiennym lesie można by snuć długie opowieści. Trzeba jednak zajrzeć na pola, które przez głębokie orki przygotowywano pod zasiew ozimin. Za pługiem, w rozoranych skibach dreptały wrony, wyszukując różnych larw, w tym smacznych i tłustych pędraków, tak nazywaliśmy larwy wiosennych chrabąszczy. Jednak zanim ziarno padło w rozoraną rolę, trzeba było je zanieść do kościoła, aby spoczęło na nim boże błogosławieństwo.

Więcej…
 
Majowi święci PDF Drukuj Email

W maju wspominamy wielu świętych. Prawo liturgiczne określa rangę tych wspomnień. Może to być wspomnienie dowolne, wspomnienie obowiązkowe, święto lub uroczystość. Ludowa tradycja nie zawsze pokrywa się ze wskazaniami liturgicznymi kościoła i ma niejako swoją hierarchię ważności świętych. Ma swoich świętych, którym poświęca więcej uwagi i przypisuje większy wpływ na życie codzienne. Do tych świętych należą: św. Florian (4 maja), św. Serwacy (12 maja), św. Pankracy (13 maja), św. Bonifacy (14 maja), św. Izydor (15 maja), św. Zofia (15 maja) i św. Jan Nepomucen (21 maja).

Więcej…
 
Zielone Święta PDF Drukuj Email

 

W polskiej tradycji ludowej uroczystość Zesłania Ducha Świętego, inaczej Pięćdziesiątnica lub Zielone Święta w swej zewnętrznej obrzędowości sięga Starego Testamentu oraz zwyczajów pogańskich Słowian. Pięćdziesiąt dni po świętach Paschy, Żydzi obchodzili Święto Tygodni, Szawuot, inaczej Pięćdziesiątnica, które upamiętniało przekazanie Mojżeszowi na Górze Synaj tablicy z Dziesięcioma Przykazaniami. Był to także dzień dziękczynienia Bogu za pierwsze zbiory pszenicy, coś w rodzaju polskich dożynek. W tym dniu ozdabiano domy i synagogi zielonymi roślinami, które symbolizowały krzewy rosnące u stóp Synaju, jak i też plony ziemi. W jednym z tych krzewów Bóg przemówił do Mojżesza. W czasie nabożeństw czytano Biblię, gdzie jest mowa o dzielnej kobiecie Rut, która aby zapewnić pożywienie dla siebie i swojej teściowej Noemi zbierała kłosy na polu Booza, bogatego krewnego Noemi. Rut poślubiła Booza. Ich wnukiem był król Dawid. W polskiej tradycji dekorowanie zielenią kościołów, zagród i domów, jak już wcześniej wspomniałem, mocno zakorzenienie jest w obrzędowości pogańskiej i wiąże się z powitaniem i kultem przyrody budzącej się wiosną do życia. Na te świąteczne dni sprzątano chaty i obejścia. Okadzano je i przyozdabiano zielenią oraz kwiatami. Wycinano młode brzózki i stawiano je w obejściu. Przystrajanie domostw zielonymi gałęziami miało zapewnić urodzaj i ochronić przed urokami. Zwierzęta gospodarskie kropiono wodą i biczowano rózgami ze świeżych gałązek. W tym dniu urządzano zabawy w domach, zagrodach, polach, przy ognisku.

Więcej…
 
Przydrożne kapliczki PDF Drukuj Email

Przydrożne kapliczki, figury i krzy¬że wpisane w krajobraz mojej rodzinnej ziemi są jak ręce wzniesione w modlitwie do Bogu. Jest w nich zapisana modlitwa uwielbienia za cudowny świat i życie, dziękczynienia za otrzymane łaski, przebłagania za popełnione zło i modlitwa błagalna w chwilach bezradności. Miejsca znaczone kapliczkami, figurami i krzyżami stają się naturalnymi miejscami kultu w ludowej tradycji. Jak już wcześniej wspomniałem odprawia się przy nich nabożeństwa i Msze św. w czasie Dni krzyżowych, w maju majówki a w październiku różaniec. Niejednokrotnie gromadzą się przy nich wierni na poświęcenie pokarmów wielkanocnych. W mojej rodzinnej wiosce Oseredek przy jednej z figur zatrzymywał się kondukt pogrzebowy. Do tego miejsca zmarłego odprowadzali prawie wszyscy mieszkańcy wioski. Było to niejako pożegnanie zmarłego z współmieszkańcami. Po tym pożegnaniu i modlitwie kondukt pogrzebowy wyruszał dalej do kościoła parafialnego w Majdanie Sopockim. Część wiernych wracała do domu, a pozostali szli do kościoła i na parafialny cmentarz. Te znaki wiary rozsiane na naszej ziemi były także wyrazem prywatnej pobożności. Przed krzyżem, kapliczką zdejmowało się czapkę i żegnano się. Były to takie modlitewne akty strzeliste kierowane ku Bogu. One to sprawiały, że cała nasza ziemia stawała się niejako jedną wielką świątynią, nad która Bóg rozciągnął błękitne niebo, przytykane nocą milionami gwiazd. Mieszkańcy dbali o te miejsca kultu jak o własne zagrody. Remontowano je, bielono, malowano, przyozdabiano z różnych okazji kwiatami i wieńcami. A towarzyszyło temu bardzo często wspomnienie fundatorów i ich intencji postawienia krzyża czy figury.

Więcej…
 
„Chwalcie łąki umajone” PDF Drukuj Email

Powracam majowym wspomnieniem w rodzinne strony i odnajduje tam przyrodę prawie nietkniętą cywilizacyjnym postępem. Pięćdziesiąt lat temu, jej bujność i piękno mogły przyprawić o zawrót głowy. Szum samochodów, jazgot traktorów, krzykliwa muzyka z głośników nie zakłócały głosu natury. Z rana dawał o sobie znać skowronek i kukułka. Na głos tej ostatniej dobrze było mieć pieniądze w kieszeni, to był dobry znak na cały rok. Później włączały się w to śpiewanie całe ptasie chóry. Tak wiele było różnych głosów, że nie jestem w stanie wymienić z imienia ptasich „chórzystów”. No, może klekot bocianów na gnieździe i śpiew słowików wieczorem. Jednak wieczór należał do żab. Gdzie się nie odwróciłem wszędzie słyszałem ich rechot. W dzień słychać było brzęk pszczół, które uwijały się przy zbiorze nektaru i pyłku kwiatowego. Nie były wtedy podtruwane żadnymi opryskami. Wieczorem można było usłyszeć buczenie chrabąszczy, obgryzających delikatne listki drzew. Ale nawet ten szkodnik nie był groźny. Natura sama wszystko wyrównywała. Dzisiaj udało się prawie wytępić tego „szkodnika”, z większą szkodą niż pożytkiem dla natury. W zagrodach roznosił się odurzający zapach kwitnących bzów, jaśminów, czeremchy, maciejki. Z pola zaś dobiegał śpiew pastuchów pilnujących bydła i pokrzykiwanie rolników, popędzających konie. Te głosy milkły po zachodzie słońca. A przy przydrożnych krzyżach i figurach rozlegał się rzewny śpiew pieśni maryjnych i litanii loretańskiej. Gromadziliśmy się przy wybielonej wapnem i przystrojonej kwiatami oraz wieńcami figurze, aby wraz z całą naturą wychwalać Maryję. Pięknie o tym pisze Maryla Wolska w jednym ze swoich wierszy:

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 4