U źródeł wody życia

 

Moja stała rubryka
na str.4 w nowojorskim
tygodniku Kurier Plus

Wybrane artykuły

 wielu artykułów wybrałem te, które według mnie zachowują, przynajmniej po części swoją aktualność i ich lektura może być pożyteczna. 



124. Pielgrzymka do Matki PDF Drukuj Email

 

„Chyba się ksiądz źle modlił o dobrą pogodę”- powiedziała do mnie żartem jedna z uczestniczek pielgrzymki w intencji matek do Sanktuarium maryjnego na Long Island w dniu 23 maja 2001 roku. Rzeczywiście, cały czas towarzyszył nam deszcz przechodzący momentami w ulewę. Muszę przyznać, że nawet nie przyszło mi do głowy, aby się modlić o słoneczną pogodę. Pamiętam piesze pielgrzymki do Częstochowy w czasie, których niektórzy pielgrzymi podejmowali dodatkowy trud; czasami do plecaka wkładali kamień, niektórzy zrzucali buty i szli boso, a najczęściej pomagali bliźnim. Deszcz w czasie pielgrzymki był tylko dodatkowym utrudnieniem, które czyniło nasze wędrowanie bardziej pielgrzymką niż wycieczką. W tym też duchu odbieraliśmy strugi deszczu spadające na nas u stóp patronki wyspy Long Island. Mimo takiej pogody było więcej chętnych do wyjazdu niż mógł pomieścić autobus. Nie zabrakło także prywatnych samochodów. Gdy odprawialiśmy przewidziane nabożeństwa nie widziałem końca „parasolowej” procesji.

Więcej…
 
123. Październikowe Ave Maryja PDF Drukuj Email

 

Na październikowych łąkach rozłożone lny i konopie czekają na ręce rolnika, które je zbiorą i oddzielą jasne włókna od stwardniałych łodyg. W czasie krótkich dni wygrzewały się one w słabym październikowym słońcu, ale za to obficie piły rosę w czasie długich nocy. Wystawione na jesienne deszcze szybko traciły wewnętrzną spoistość. Teraz trzeba je zebrać, dobrze wysuszyć i za pomocą międlicy oddzielić włókna od stwardniałych łodyg. Pasemka włókien zostają w ręku a twarde części łodyg, jako paździerze spadają na ziemię i użyczają swej nazwy dla jesiennego miesiąca, października.

Więcej…
 
122. „Oto zwiastuję radość wielką...” PDF Drukuj Email

 

Nad Betlejem zapadła ciemna noc, rozsypując gwiazdy na niebie. Wśród gwiazd była jedna nadzwyczajnej jasności. Zauważyli ją mędrcy ze wschodu wpatrujący się w niebo i poprawnie odczytali ten znak. W Biblii i innych starych księgach wyczytali, że pojawi się nowa gwiazda, które będzie znakiem narodzin Kogoś Nadzwyczajnego. Dla pasterzy ważniejsze było pilnowanie powierzonych im stad owiec niż spoglądanie w niebo. Dorzucali drew do ognia i wpatrując się w migotliwy płomień snuli opowieści o Mesjaszu, na którego wszyscy czekali. Prorok Izajasz pisał o czasach mesjańskich tymi słowami: Wtedy wilk zamieszka z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie ich poganiał... Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać... bo kraj napełni się znajomością Pana. Pasterze nieraz słyszeli te słowa w synagodze, ale poetycki język proroka Izajasza był dla nich za trudny, a inne fragmenty Biblii, wyraźniej mówiące o Mesjaszu, w pasterskiej wyobraźni przybierały nieraz uproszczone formy. Nie mieli, zatem sprecyzowanego pojęcia, kim Mesjasz będzie, wiedzieli tylko, że będzie to ktoś nadzwyczajny. Przeczuwali, że Jego przyjście odmieni życie każdego z nich i całego świata. Wybawi On człowieka od zła i śmierci. Nastanie czas ogólnej harmonii i bliskości z Bogiem. Ta harmonia zapanuje nawet w naturze. Te opowieści przekazywane od wielu pokoleń zostały nagle przerwane, gdy anioł rozpostarł jasność nad Betlejem oznajmiając pasterzom narodzenie Mesjasza.

Więcej…
 
121.Na ludowo w Nowym Jorku PDF Drukuj Email

 

Zespół Tańca Ludowego „Pruszkowiacy" z Pruszkowa, kończąc swoje artystyczne tourne po zachodnich stanach USA, przez Nowy Jork wracał do Polski. Czterdziestoosobowa grupa szukała miejsca zatrzymania w metropolii nowojorskiej. Zwrócili się między innymi o pomoc do proboszcza parafii św. Krzyża w Maspeth ks. kan. Piotra Zendziana. Decyzja nie była łatwa. Nie jest to takie proste zapewnić na trzy dni noclegi i wyżywienie dla tak dużej grupy. Po rozmowie z parafianami zwyciężyła polska gościnność. Bramy naszej parafii i serca naszych parafian szeroko otwarły się dla naszych, jeszcze nieznanych gości. Zorganizowała się grupa pań, które poświęciły wiele czasu na przygotowanie noclegów i posiłków. Piekarni SYRENA ofiarowała ciasto i pieczywo zaś masarnia W-NASSAU MEAT MARKET- KISZKA wędliny.

Więcej…
 
120. Modlitwa przed klinikami aborcyjnymi PDF Drukuj Email

 

Przed klinikami Nowego Jorku, gdzie dokonuje się aborcji można spotkać, przynajmniej raz w miesiącu rozmodlony tłum ludzi. Trwają oni na modlitwie niezależnie od pogody; nie przeszkadza im ulewny deszcz, upał dnia, przenikliwy chłód, który gnany wiatrem z nad oceanu. Przesuwają się w rękach paciorki różańca, gorąca modlitwa odrywa się od rozbieganej ulicy, wzbija się ku niebu i dociera do Boga wraz z „niemym krzykiem” nienarodzonych dzieci. W tych klinikach, lekarze uzbrojeni w najnowsze narzędzia medyczne używają swych umiejętności nie do ratowania życia, ale zabijania. Modlitwa zgromadzonych dociera także do matek, które przekraczają próg kliniki z wypisanym w sercu wyrokiem śmierci swego nienarodzonego dziecka. Czasami modlitwa sprawia, że kobiety zmieniają swoją decyzję. Decydują się na urodzenie dziecka. Innym razem modlitwa budzi sumienie, przez które Bóg woła: nie zabijaj, i chociaż nie zmienia to podjętej decyzji, to jednak zostawia niepokój sumienia, który może zaowocuje żalem, skruchą i pragnieniem zadośćuczynienia. Są i takie kobiety, które nie chcą słyszeć tego głosu, zostaje wtedy tylko gorąca modlitwa, aby Bóg dał im mądrość opamiętania zanim staną przed Nim na sądzie, by zdać sprawę ze swego życia.

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 4 z 28
Odsłon : 1821159