U źródeł wody życia

 

Moja stała rubryka
na str.4 w nowojorskim
tygodniku Kurier Plus

93.„Ten film powinien obejrzeć każdy”. PDF Drukuj Email

 

Widzowie sami zadecydowali o wartości Pasji, która bije wszelkie filmowe rekordy, z wyjątkiem Oskarów, ale to już inna sprawa, jak mówią niektórzy, to już polityka. Znakomita większość widzów uważa film za dzieło niepowtarzalne. Wzrusza on, pobudza do zamyślenia nad życiem, umacnia i rodzi wiarę, jest niezapomnianym przeżyciem, które sięga najgłębszych pokładów ludzkiej duszy. Tak najczęściej odbierają film ludzie, którzy w jakikolwiek sposób identyfikują się wartościami ewangelicznymi. Histeryczna i wroga kampania w większości mediów amerykańskich i polonijnych wymierzonych w Pasję nie zniechęciła widzów, a wręcz przeciwnie. Analizując zarzuty przeciw filmowi doszedłem do wniosku, że w większości wypadków wypowiadający się nie oglądali filmu, nie znają Ewangelii, nie mówiąc jest o zrozumieniu ducha Ewangelii, co jest bezwzględnie konieczne we właściwej interpretacji filmu. Dzisiaj widzimy z całą ostrością, że histerii mediów nie podzielają widzowie, i że istnieje przepaść między oceną widza, a oceną większości mediów.

Najczęściej powtarzanym zarzutem jest antysemityzm. W „Daily News” jedna z autorek pisze, że jest to najbardziej antysemicki film od czasów propagandy hitlerowskiej. Inaczej ten problem widzi spora grupa socjologów amerykańskich, według których, to nie obraz Mela Gibsona budzi niechęć do Żydów, ale bezwzględne ataki na film. Pewne światło na ten problem rzuca wypowiedź Jima Caviezela, który gra rolę Jezusa. W wywiadzie dla Gali mówi: „Gdybym uznał, że projekt ma taki wydźwięk, to nie wziąłbym w nim udziału. Krzyk o rzekomym antysemityzmie Pasji podniósł się, zanim ktokolwiek miał szansę film obejrzeć. Myślę, że istnieje grupa ludzi, która na podsycaniu takich nastrojów zbija pieniądze. Jedyne, co ja czuję w tej sytuacji, to gniew i zniechęcenie. Antysemityzm to śmiertelny grzech. Dla mnie najważniejsze w Ewangelii jest przesłanie, że my wszyscy przez swoje grzechy jesteśmy odpowiedzialni za śmierć Chrystusa. Ja, pani, wszyscy”. Bezsens ataków na film widzą także niektórzy Żydzi. Należy do nich amerykański ortodoksyjny rabin Daniel Lapin, założyciel żydowskiej organizacji „Toward Tradition”. Jesienią 2003 r., opublikował on artykuł zatytułowany : Protestowanie przeciw „Pasji” nie ma moralnego uzasadnienia (strona internetowa tej organizacji). Lapin poddał w nim min. ostrej krytyce przeciwników filmu, zarzucając im, że „są okropnie nieroztropni i mają lekkomyślnie złych doradców”.

Podobnie jak Jim Caviezel myślę ja i dziesiątki ludzi, którzy oglądali Pasję, a z którymi miałem okazję rozmawiać po Mszy św.. Męka Chrystusa nie budzi nienawiści do oprawców, jak to bywa w innych filmach. Sam Chrystus nie obciąża nikogo za swoją śmierć. Do Piłata mówi, że nikt mu nie odbiera życia, ale że sam je oddaje. Chrystus nawet w tak okrutnych okolicznościach rozsiewa miłość. Każdy wyznawca Chrystusa owiany tym duchem jest świadom, że to nasze grzechy przybiły Chrystusa do krzyża. Śpiewamy przecież w kościołach: „To nie gwoździe Cię przybiły, lecz mój grzech. To nie ludzie cię skrzywdzili, lecz mój grzech”. Patrząc na mękę Chrystusa nie czułem niechęci do Żyda, który siedział w kinie obok mnie. Nie czułem się wcale od niego lepszy. I na pewno czułbym się głęboko zażenowany, gdyby ktoś z moich współbraci w wierze wytknął palcem jego lub jego przodków, jako winowajców tego, co się zdarzyło na Golgocie. Stąd też nie wiem, skąd mogą rodzić się obawy, że ten film może podsycać nastroje antysemickie. A nawet gdyby przyjąć niechrześcijańską wizję obciążania narodów za okrucieństwo wobec Chrystusa, to jednoznacznie trzeba by było wytknąć Rzymian, bo przecież oni byli najbardziej okrutni wobec Jezusa.

Następnym zarzutem mediów, którego nie podziela zdecydowana większość widzów jest zarzut wyeksponowania przemocy i niezgodność Pasji z opisami ewangelicznymi. Jeden z dziennikarzy „Nowego Dziennika” napisał: „W filmie Gibsona Syn Boży sprowadzony jest do kawałka torturowanego mięsa”. Osobiście przymykałem oczy, gdy na ekranie pojawiały się najdrastyczniejsze sceny. Wiedziałem jednak, że to powinno być pokazane. Taka jest prawda. Taka jest cena zbawiającej miłości. Chrystus modli się za tych, którzy przybijają Go do krzyża. Pociesza łotra. Okazuje z Krzyża miłość matce i Janowi. Miłość Chrystusa tworzy atmosferę filmu. Jak bardzo musi być człowiek zredukowany duchowo i jak bardzo jest mu obcy duch Ewangelii, gdy w filmowym obrazie męki Chrystusa widzi tylko „kawałek torturowanego mięsa”.

Na zakończenie przytoczę wypowiedź Pawła Szkutnickiego i jego matki Krystyny, którzy mają największe prawo wypowiadać się na ten temat. Jest to prawo współcierpienia, współdźwigania krzyża Chrystusowego. Paweł ma osiemnaście lat. Cztery lata temu w ciągu dwóch dni został całkowicie sparaliżowany. Zaczął się dusić. Dzięki ludziom dobrej woli przyjechał na leczenie z Polski do Stanów Zjednoczonych. Cztery lata wraz ze swoimi rodzicami zmaga się chorobą. Krystyna dzień i noc czuwa przy swoim sparaliżowanym dziecku. Dźwigają wspólnie krzyż ogromnego cierpienia. Świadomie nazywają to cierpienie krzyżem, bo moc w jego dźwiganiu odnajdują w krzyżu, który stanął na Golgocie. Nie poddają się rozpaczy, chociaż nieraz jest bardzo i to bardzo ciężko. Paweł uczęszcza do szkoły. Dyrektor szkoły mówi, że Paweł swoją postawą wywiera zbawienny wpływ na uczniów. Obecnie Paweł mieszka ze swoją mamą w domu prowadzonym przez polskie Siostry Benedyktynki na Long Island. Oboje obejrzeli film. Krystyna mówi: „Film zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Stał się źródłem ogromnej mocy. Stoję teraz pewniej na nogach. Gdy przychodzą najtrudniejsze chwile, myślą wracam do Męki Chrystusa i uświadamiam sobie ogromną miłość Zbawiciela. Jestem w rękach miłującego Boga. I ze spokojem spoglądam w przyszłość. Niektórzy mówią, że zamykali oczy, gdy na ekranie były najdrastyczniejsze sceny, ja patrzyłam na wszystko, bo bliskie jest mi bezgraniczne cierpienie matki, gdy patrzy na swoje dziecko przykute do wózka. Ten film powinien obejrzeć każdy”. Dla Pawła „Pasja” była niepowtarzalnym przeżyciem. Przepłacił to chwilowym zasłabnięciem, ale jest to niczym w porównaniu z bogactwem przeżyć duchowych. Pawłowi brakuje tchu, gdy rozmawia ze mną, ale to nie tylko dlatego, że respirator pomaga mu oddychać. Emocje urywają słowa. „Ten film jest niesamowity. Żaden film nie poruszył mnie jak ten. Chrystus tak wiele cierpiał za nasze grzechy. Moje cierpienia w porównaniu z cierpieniami Chrystusa wydały mi się niewielkie. To pomaga mi zrozumieć moje cierpienia i daje moc dźwigania mojego krzyża. Ten film umocnił moją wiarę i nadzieję. Często czytałem Ewangelię, ale dopiero ten film przemówił do mnie tak mocno. Są ludzie, którzy źle mówią o tym filmie, dlatego powinniśmy wspierać ten film, jak tylko możemy”.

I jeszcze jedna sprawa; zgodność filmu z wersjami ewangelicznymi męki Chrystusa. Znam prawie na pamięć ewangeliczne wersje pasji i jestem zdania, że film Gibsona wiernie oddaje Ewangelię, jak i też jej ducha. Taki pogląd jest zgodny z wypowiedziami najwybitniejszych znawców Ewangelii i tylko kompletny ignorant może pisać o „piątej ewangelii według Gibsonów”.

 

Kurier Plus, 2004 r.

 
Odsłon : 1905842