U źródeł wody życia

104.W stu procentach za karą śmierci PDF Drukuj Email

 

W stu procentach jestem za karą śmierci, gdy dochodzi u mnie do głosu ciemniejsza strona osobowości, która nie próbuje ratować człowieka błądzącego, dawać mu szansę, ale domaga się odwetu oraz spra¬wiedliwości bez miłosierdzia i miłości. Nie czuję się dobrze po tej stronie, chociaż znajduję wystarczającą ilość argumentów rozumowych, które usprawiedliwiają taką postawę. Chcę, aby zawsze zwyciężała we mnie jaśniejsza strona, i gdy mi się to udaje to jestem zdecydowanie przeciw karze śmierci. Z pewnością o takiej postawie w dużej mierze zaważyła lektura wyznań skazańców czekających na wykonanie wyroku śmierci. Wspomnę o jednym z nich.

Ten wyrok śmierci wykonano w stanowym więzieniu w Teksasie, 3 lutego, 1998 r., na Karli Tucker, 38 letniej kobiecie, która wraz z kochankiem, w roku 1983, pod wpływem narkotyków zamordowała swego męża i jego przyjaciółkę. Karla czekając wiele lat na wykonanie wyroku przeszła w więzieniu wewnętrzną przemianę i nawrócenie. Jej trudne życie i przemianę opisała Beverly Lowery w książce pt. "Crossed Over: A Murder a Memoir" (1992 r).

 

Droga Karli do zbrodni ma swe początki w patologicznych relacjach rodzinnych i społecznych. W wieku 11 lat sięgnęła po narkotyki, w tym samym czasie rozpoczęła życie seksualne, a następnie stała się prostytutką. O swojej matce mówi tak: „Z moją matką byłam bardzo blisko. Dzieliłam z nią narkotyki jak szminkę do ust'. Dzieliła z nią nie tylko narkotyki, ale także mężczyzn, których przyjmowała w domu. Otaczał ją świat zła i występku. Zabrakło wokół niej ludzi, którzy by ukazali jej inny, uczciwy i zarazem piękny świat.


Jak na ironię, ten lepszy świat i uczciwszych ludzi Karla spotkała w więzieniu. Ważną rolę w jej więziennym życiu odegrał pastor protestancki, który pełnił tam posługę kapelana. Za niego też wyszła za mąż. W więzieniu Karla przeszła autentyczną przemianę i nawrócenie na chrześcijaństwo. Przemieniona uważała, że jej misją jest niesienie pomocy kobietom-więźniarkom. Chciała im pomóc w odnalezieniu, Chrystusa. Za taką postawę i działalność zdobyła sympatię otoczenia.. Nawet brat zamordowanej przez Karlę kobiety walczył o zmianę wyroku śmierci.


Karla pragnęła żyć, ale też ze spokojem czekała na egzekucję. W jednym z wywiadów powiedziała: "Bóg może zbawić każdego. Zawsze powinno być miejsce dla miłosierdzia". Zabrakło tego miłosierdzia ze strony stróżów prawa. Ale ona bardziej liczyła na miłosierdzie Boże. W wywiadzie dla CNN, na pytanie o ewentualną zmianę kary, tak odpowiedziała: "Tak jak Chrystus chciałabym odsunąć ten kielich. Ale jeśli się nie uda, to umrę spokojnie, bo wiem, że Chrystus będzie w tej komorze śmierci i do¬prowadzi mnie do domu".


"Idę na spotkanie z Jezusem twarzą w twarz. Zobaczymy się, gdy wy tam przyjdziecie. Będą na was czekać". To były jej słowa bezpośrednio przed przywiązaniem jej grubymi, skórzanymi pasami do łóżka, w kształcie krzyża, i wstrzyknięciem do żył trucizny. Jeszcze wcześniej przeprosiła tych, których skrzywdziła. Następnie dodała: " Wszyscy byliście dla mnie dobrzy. Kocham was bardzo". Ubrana w białą tunikę, umierała z otwartymi oczami, nie przestając się lekko uśmiechać. Zaś usta poruszały się, szepcząc modlitwę aż do momentu zgonu.


Świadkami jej śmierci- wybranymi przez Karlę-był jej mąż, jej prawnik, jej siostra oraz brat zamordowanej przez nią kobiety. Złączeni rozgrywającą się obok tragedią, trwali w gorącej modlitwie. Po przeciwnej stronie oszklonej komory świadkami jej konania byli między innymi mąż, syn i przyrodnia córka ofiary Karli. W dniach poprzedzających datę wykonania wyroku miały miejsce manifestacje przeciw egzekucji.

Również w czasie egzekucji, na zewnątrz więzienia stał tłum ludzi protestujący przeciw wykonaniu tego wyroku. Można było zobaczyć napisy: "Śmierć nie jest rozwiązaniem". Wielu ludzi, znanych z życia publicznego wstawiało się za skazaną, w tym także Papież. Wszystkie apele pozostały bez echa. Sprawiedliwość stanu Teksas, gdzie wykonuje się najwięcej wyroków śmierci, okazała się nieubłagana.


W przypadku Karli ukazała się w całej ostrości bezsensowność kary śmierci.. Kara śmierci przekreśla bezpowrotnie szanse człowieka oraz ukazuje, że jednostka, po części może ponosić karę za błędy członków rodziny lub społeczeństwa, które szerząc lub tolerując amoralność ma swój udział w deprawacji człowieka. A zatem staję w tłumie protestujących pod transparentami z napisami: "Śmierć nie jest rozwiązaniem".


Tygodnik Niedziela, 2000 r.

 
Odsłon : 2057258