8.Na grzbiecie Kościoła Drukuj

W ostatnich czasach daje się zauważyć pewne zjawisko. Niektórzy ludzie uważający się za artystów, szukając rozpaczliwe możliwości zaistnienia w mediach, wskakują na grzbiet Kościoła i zaczynają harcować. Niewybrednie atakują Kosciół i bluźnią przeciw wartościom chrześcijańskim. Palą Biblię, znieważają krzyż. I osiągają swój cel. Nie mogąc ściągnąć uwagi publiczności swoim osiągnieciami „artystycznymi” sięgają po skandal. Jest im obojętnie, co o nich się mówi, ważne, aby mówiono. Z tych wartości mogą bezkarnie drwić, bo Ewangelia mówi o wybaczeniu nawet największym łotrom.


Tej pokusie ulegają także niektórzy politycy. Jeden z nich został wyrzucony z partii, założył własną. Minęło już wiele miesięcy, a on ciągle siedzi na grzbiecie Kościoła i harcuje, tylko że z coraz mniejszą skutecznością. Każdy wie, że harcowanie na grzbiecie Kościoła nie zastąpi solidnego programu rządzenia krajem. Ostatnio, po długim milczeniu wskoczył na grzbiet Kościoła polityk lewicy, który powiedział: „Po skandalu w Jedwabnem Kościół milczy i to niezwykle rozczarowujące. To milczenie jest bardzo głośną wypowiedzią”. Kościół wiele razy wypowiadał się na ten temat. I nie sensu tego powtarzać. Głosić i powtarzać trzeba tylko Ewangelię miłości.


Wbrew pozorom, ci pseudo artyści i politycy bez wyrazu mają Kościołowi wiele do zawdzięczenia. Dzięki niemu mogą spełnić swoje najważniejsze marzenie- chociaż na chwilę pojawić się mediach (15 września 2011r.).