5. W podartych portkach Drukuj

Szczególnie ludzie z kręgu władzy zachłystują się sukcesem gospodarczym Polski. Każdy rzeczywisty sukces na tym polu cieszy mnie również. Ale to nie zwalnia mnie od krytycznego spojrzenia na pewne dziedziny życia gospodarczego.

Jak wygląda sytuacja ekonomiczna mieszkańców mojej wioski Oseredek na Roztoczu? Spojrzę na to przez pryzmat gospodarstwa mojego brata. Można powiedzieć, że jest to typowa sytuacja dla całej wioski.

W czasach Polski Ludowej z gospodarstwa pięciohektarowego utrzymywała się cała rodzina. Rodzice, pracując tylko na swojej gospodarce w tym czasie wybudowali nową oborę, stodołę i dom. Kupili także podstawowe maszyny rolnicze, w tym ciągnik.

Dzisiaj mój brat, gdyby nawet sprzedał wszystkie plony tej ziemi, to nie wystarczyłoby na opłacenie rachunków i wyżywienie. Może z głodu by nie umarł, ale chodziłby w podartych portkach.

Mimo to gospodarka mojego brata wygląda pięknie. Dobrze utrzymane budynki gospodarcze, na podwórku ciągnik i samochód. Czy to jest sukces dzisiejszej władzy? Nic bardziej mylącego. Brat z bratową na zmianę wyjeżdżają na roboty do Francji i Włoch. I to dzięki tym wyjazdom mogą w miarę dobrze funkcjonować. Gdyby to był czas Polski Ludowej, to mając te pieniądze byliby milionerami we wsi.

Jest to w pewnym sensie zasługa obecnej władzy. Doprowadziła ona gospodarstwa rolne, podobne do gospodarstwa mego brata do takiego stanu, że rolnicy, aby przeżyć muszą wyjeżdżać na roboty w obce kraje.
4 lipca 2011 r.