U źródeł wody życia

 

Moja stała rubryka
na str.4 w nowojorskim
tygodniku Kurier Plus

Moim zdaniem


9. Moralność Kalego w mediach PDF Drukuj Email

 

Znamy tę moralność z książki Henryka Sienkiewicza "W pustyni i puszczy”. Kali mówi: Kalemu ukraść krowę, to źle, ale Kali ukraść krowę, to bardzo dobrze.

Kierując się moralnością Kalego większość polskich mediów uderzyła w wielki lament, ubolewając nad krzywdą wyrządzoną księdzu Bonieckiemu przez zakaz wypowiadania się w mediach. Nastąpiło to po niefortunnych, beztrosko- usprawiedliwiających wypowiedziach dla mediów na temat znieważania uczuć ludzi wierzących przez Nergla, który między innymi publicznie darł i znieważał Biblię, szydził z krzyża i uzdrowień Jezusa. Wspomniany ksiądz nie widzi także nic złego w działaniach mających na celu wyrzucenie krzyża z sali sejmowej. Media lamentują nad krzywdę księdza tylko, dlatego, że jego wypowiedzi pasują jak ulał do ich poczynań zmierzających do wyrugowania wartości chrześcijańskich z życia publicznego.

Te same media nie stanęły w obronie księdza Natanka, który przegiął sprawę w drugą stronę, za co nie tylko otrzymał od przełożonych zakaz wypowiadania się, ale został zasuspendowany. Te same media, w tym wypadku nie lamentowały, że zamknięto usta księdzu (4 XI 2011).

 
8.Na grzbiecie Kościoła PDF Drukuj Email

W ostatnich czasach daje się zauważyć pewne zjawisko. Niektórzy ludzie uważający się za artystów, szukając rozpaczliwe możliwości zaistnienia w mediach, wskakują na grzbiet Kościoła i zaczynają harcować. Niewybrednie atakują Kosciół i bluźnią przeciw wartościom chrześcijańskim. Palą Biblię, znieważają krzyż. I osiągają swój cel. Nie mogąc ściągnąć uwagi publiczności swoim osiągnieciami „artystycznymi” sięgają po skandal. Jest im obojętnie, co o nich się mówi, ważne, aby mówiono. Z tych wartości mogą bezkarnie drwić, bo Ewangelia mówi o wybaczeniu nawet największym łotrom.


Tej pokusie ulegają także niektórzy politycy. Jeden z nich został wyrzucony z partii, założył własną. Minęło już wiele miesięcy, a on ciągle siedzi na grzbiecie Kościoła i harcuje, tylko że z coraz mniejszą skutecznością. Każdy wie, że harcowanie na grzbiecie Kościoła nie zastąpi solidnego programu rządzenia krajem. Ostatnio, po długim milczeniu wskoczył na grzbiet Kościoła polityk lewicy, który powiedział: „Po skandalu w Jedwabnem Kościół milczy i to niezwykle rozczarowujące. To milczenie jest bardzo głośną wypowiedzią”. Kościół wiele razy wypowiadał się na ten temat. I nie sensu tego powtarzać. Głosić i powtarzać trzeba tylko Ewangelię miłości.


Wbrew pozorom, ci pseudo artyści i politycy bez wyrazu mają Kościołowi wiele do zawdzięczenia. Dzięki niemu mogą spełnić swoje najważniejsze marzenie- chociaż na chwilę pojawić się mediach (15 września 2011r.).

 
7. Bankructwo PDF Drukuj Email

Zbliża się dzień ogłoszenia bankructwa Stanów Zjednoczonych. Stanie się to 2 sierpnia 2011 roku, jeśli poszczególne ugrupowania polityczne nie dojdą do porozumienie w sprawie zadłużenia Stanów Zjednoczonych. Jeśli dojdzie do porozumienia, to data bankructwa zostanie tylko przesunięta w czasie.

Historia potwierdza prawdę, że imperia mają czas swojej świetności i upadku. Historia, która jest nauczycielką życia podpowiada, że upadek każdego imperium rozpoczyna się od upadku moralnego. Modelowym tego przykładem było Imperium Rzymskie. W Stanach Zjednoczonych uchwalane są ustawy, które godzą w ponadczasowe wartości zawarte na kartach Biblii i wynikające z prawa naturalnego.

Ostatnio w stanie Nowy Jork uchwalono prawo zawierania związków małżeńskich między homoseksualistami. A teraz dąży się do tego, aby wszyscy je uznali. Nie zdziwiłbym się, gdyby Kosciół został ustawowo zmuszony do akceptacji takich związków. To tylko jeden z wielu przykładów ustawowego lub pozaustawowego przyzwolenia na deptanie prawa naturalnego i prawa bożego zwartego na kartach Biblii. I to jest dla mnie ważniejszym wskaźnikiem upadku Stanów Zjednoczonych niż wyniki ekonomiczne.

 
6. Włosi tracą rozum PDF Drukuj Email

5 czerwca 2011 r. kościele św. Józefa w Mediolanie doszło do przerwania Mszy św. przez homoseksualistów, którzy wtargnęli do świątyni. Krzyczeli m.in. „Precz z klechami”, „Zamknijcie kościoły”, „Ojcze Albercie, idź się leczyć”. Prowadzący nabożeństwo zakonnik miał stwierdzić, że „homoseksualizm jest uleczalną chorobą", co sprowokowało całe zajście.
Włoska prokuratura nie zajmie się jednak sprawą, pomimo, iż zakłócanie uroczystości religijnych we Włoszech jest karalne. Ta sama prokuratura dwa lata temu rozpoczęła postępowanie przeciwko europosłance, która zakłóciła islamskie nabożeństwo, protestując przeciwko zmuszaniu islamskich kobiet do noszenia burek, za co została pobita.
W niby chrześcijańskich Włoszech można zakłócać nabożeństwa chrześcijańskie, ale broń boże muzułmańskie
.
 

 
5. W podartych portkach PDF Drukuj Email

Szczególnie ludzie z kręgu władzy zachłystują się sukcesem gospodarczym Polski. Każdy rzeczywisty sukces na tym polu cieszy mnie również. Ale to nie zwalnia mnie od krytycznego spojrzenia na pewne dziedziny życia gospodarczego.

Jak wygląda sytuacja ekonomiczna mieszkańców mojej wioski Oseredek na Roztoczu? Spojrzę na to przez pryzmat gospodarstwa mojego brata. Można powiedzieć, że jest to typowa sytuacja dla całej wioski.

W czasach Polski Ludowej z gospodarstwa pięciohektarowego utrzymywała się cała rodzina. Rodzice, pracując tylko na swojej gospodarce w tym czasie wybudowali nową oborę, stodołę i dom. Kupili także podstawowe maszyny rolnicze, w tym ciągnik.

Dzisiaj mój brat, gdyby nawet sprzedał wszystkie plony tej ziemi, to nie wystarczyłoby na opłacenie rachunków i wyżywienie. Może z głodu by nie umarł, ale chodziłby w podartych portkach.

Mimo to gospodarka mojego brata wygląda pięknie. Dobrze utrzymane budynki gospodarcze, na podwórku ciągnik i samochód. Czy to jest sukces dzisiejszej władzy? Nic bardziej mylącego. Brat z bratową na zmianę wyjeżdżają na roboty do Francji i Włoch. I to dzięki tym wyjazdom mogą w miarę dobrze funkcjonować. Gdyby to był czas Polski Ludowej, to mając te pieniądze byliby milionerami we wsi.

Jest to w pewnym sensie zasługa obecnej władzy. Doprowadziła ona gospodarstwa rolne, podobne do gospodarstwa mego brata do takiego stanu, że rolnicy, aby przeżyć muszą wyjeżdżać na roboty w obce kraje.
4 lipca 2011 r.