U źródeł wody życia

 

Moja stała rubryka
na str.4 w nowojorskim
tygodniku Kurier Plus

Okruchy mądrości
1255. Być kimś PDF Drukuj Email

 

John Corapi wychowywał się w Hudson, Nowy Jork.  Zawsze pragnął być kimś. W szkole grał w pilkę. Był najlepszym zawodnikiem, ale nie w sporcie widział swoja przyszłość. Gdy wybuchła wojna w Wietnamie chciał wykazać się swoim patriotyzmem i zaciągnął się do armii. Służył w Zielonych Beretach. Gdy został ranny pojechał do Niemiec, gdzie pracował w wojskowej administracji. Po zakończeniu  służby wojskowej postanowił zostać ekonomistą. Przyjaciel jego ojca przyjął go do pracy w Las Vegas. Był pewien, że tu dojdzie do dużych pieniędzy i będzie kimś. I rzeczywiście spotkał to bogatych ludzi, dla których pracował. A to zaowocowało pieniędzmi i wyższą pozycją społeczną.  Władze stanowe powierzyły mu bardzo ważne stanowisko w kontroli branży hazardowej. Był przekonany, że jego marzenia o tym by być kim spełniły się. Gdy jednak gubernator nie został wybrany na następną kadencję Corapi stracił pracę. Wrócił do Los Angeles i zajął się handlem nieruchomościami w dosyć znanej firmie. Kalka miesięcy później został wice przewodniczącym firmy. Zarabiał spore pieniądze. Kupil piekny dom w ekskluzywnej dzielnicy  Beverly Hills. Patrząc przez okno swojego domu na pole golfowe był przekonany, że o to chodziło mu w życiu. Był naprawdę kims.  Mial bogatych I slawnych klientów. Był zapraszany na ekskluzywne przyjęcia. W czasie jednego z takich przyjęć jeden z aktorów w ramach zbratania podarował mu zloty pojemniczek z kokainą. Taki był początek uzależniania się od narkotyku, który zabił w nim sumienie i wrażliwość moralną. Stracił wszystko i znalazł się w szpitalu na leczeniu od uzależnienia. Jedyną rzeczą jaką teraz pragnął to była śmierć. Był to czas wielkiej duchowej ciemności i bezsensu życia.

Matka dowiedziała się o jego trudnej sytuacji. Wysłała mu bilet w jedną stronę, prosząc o powrót do domu. Nie wysyłała mu pieniędzy tylko bilet, bo wiedziała, że pieniądze przeznaczyłby na narkotyki. Wrócił do domu i pod wypływem matki zaczął odmawiać jeden raz dziennie „Zdrowaś Maryjo”. Nie znał tej modlitwy na pamięć dlatego na początku czytał ją. Z czasem zaczął odmawiać Różaniec  i czytać Biblię. Aż w końcu po dwudziestu latach zdecydował się na spowiedź. Po spowiedzi spędził dwa lata w klasztorze, po czym wstąpił do seminarium duchownego. W maju 1991 roku w Bazylice św. Piotra w Rzymie został wyświecony na kapłana przez papieża Jana Pawła II. Będąc kapłanem Chrystusa zrozumiał, że odnalazł swoje miejsce w życiu. Jest kimś.         

 
1254. Nie ma paktowania ze złem PDF Drukuj Email

W autobiografii Wspomnienia Albert Speer, minister spraw uzbrojenia mianowany przez Adolfa Hitlera, opowiada, że jako młody architekt chętnie przyjmował zlecenia od nazistów, sądząc, że będzie musiał jedynie projektować budynki i nie będzie się od niego wymagać postępowania zgodnego z ideologią partii ani stosowania jej praktyk. Szybko się jednak zorientował, że aby utrzymać swoje stanowisko, musi patrzeć w drugą stronę: raz, potem drugi raz, a potem raz jeszcze, aż w końcu po prostu przyzwyczaił się do tego, jak postępowali naziści, i zbyt późno zrozumiał, że jest pod ich władzą, z której nie może się już wyzwolić.

Podobny problem porusza Robert Bolt, angielski dramaturg ateista, pełen podziwu dla Tomasza More'a  napisał o nim sztukę zatytułowaną Oto jest głowa zdrajcy. W jednej z dramatycznych scen były służący More'a jest poddawany naciskowi przez królewskiego szpiega, który chce go skłonić do zdrady byłego chlebodawcy w zamian za znaczną łapówkę. Młody człowiek nie chce się na to zgodzić, ale w końcu ulega presji i szpieguje przeciw swemu chlebodawcy.

          

 
1253. Rozpozna powołanie PDF Drukuj Email

Zdobywca 8 Oscarów i 4 Złotych Globów za film „Slumdog. Milioner z ulicy“ chciał kiedyś zostać księdzem. Danny Boyle uczył się niegdyś w salezjańskim Thornleigh College w Boltonie na południu Anglii i poważnie rozważał wejście na drogę kapłaństwa. „Kiedy dowiedziałem się, że Danny Boyle otrzymał za swój film 8 Oscarów, byłem bardzo dumny z naszej szkoły w Boltonie. To dobra reklama dla salezjańskiej pedagogiki” – powiedział w rozmowie z agencją Zenit o. Tony Bailey SDB. Salezjanin ten przez 12 lat pracował w Thornleigh, w gronie jego uczniów znalazł się m.in. młody Boyle. O. Bailey przypomina sobie, że późniejszy zdobywca Oscara za najlepszą reżyserię poważnie rozważał wstąpienie do seminarium. „To nie jest twoja droga!” – w tych prostych słowach odwiódł go jednak od tego pomysłu jeden z salezjańskich wykładowców. „Nie wiem dziś, komu Kościół zrobił wtedy większą przysługę – sobie czy mnie” – powiedział po latach angielski filmowiec.( KAI). 

 

 
1252. „Moja szansa” PDF Drukuj Email

Wykonywany przez Jaime Thietten utwór  Moja szansa został uznany za najlepszą piosnkę roku 2008 podczas gali nagród dla niezależnych artystów chrześcijańskich Momentum Award w Nashville. Piosenka opowiada historię kobiety, którą prześladują wspomnienia o dokonanej w przeszłości aborcji. Bohaterka, która opłakuje swojego zabitego nienarodzonego synka, nazywanego w piosence „Szansą” przyznaje, że nigdy już nie będzie mogła mieć dzieci. „Mówili nam, że nie będziemy żałować, a do dziś te słowa wciąż bolą. Modliliśmy się każdego dnia, by Bóg zrozumiał, ale nigdy nie dostaliśmy drugiej Szansy. On był moją jedyną Szansą” – śpiewa artystka.           

Jaime powiedziała: „Wielu ludzi pyta mnie dlaczego poruszam w moich piosenkach tak  kontrowersyjny temat. Na pewno to nie ułatwia kariery artystycznej. Moja odpowiedź jest prosta; nie mogę czekać. Życie ludzkie trzeba ratować już teraz. Nie przejmuje się tym, co inni myślą i mówią na ten temat” 

 
1251. Tragedia dzieci z rozbitych małżeństw PDF Drukuj Email

Mała 5-cio letnia Weronika rysuje mi rysunek rodziny. Na rysunku widoczne są tylko trzy postaci: pośrodku tatuś trzymający za rękę, z jednej strony Weronikę, a z drugiej strony młodszego braciszka Krzysia. Rysunek adekwatny do wieku dziecka, kolorowy, na dole zielona trawka, na górze żółte słoneczko z chmurkami. Weronika zadowolona ze swojego "dzieła". Dopytuje się czy ładnie narysowała. Wręcz domaga się pochwały. Pięknie narysowałaś Weroniko rysunek, ale gdzie w tej rodzinie jest mama? Weronika posmutniała, spuściła głowę, po chwili ściszonym głosem stwierdziła moja mamusia ma innego pana.

Siedmioletni Pawełek rysując domek nie narysował w nim okna. Mimo moich podpowiedzi o braku znaczącego elementu w tym domku Pawełek nie dorysował tego okna. Spytałam dlaczego Pawełku nie narysowałeś okna ? - Pawełek niemalże wykrzyknął, - bo ja nie chcę patrzeć jak tatuś idzie z inną panią. Tatuś odszedł od rodziny i zamieszkał z inną panią, niedaleko ich mieszkania. Zrozumiałam więc dlaczego Pawełek nie chciał narysować okna w domku (Psycholog Maria Kucaj: Budowanie autorytetu rodziców, Radio Maryja, 21 XI 2006 r.). 

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 2 z 232
Odsłon : 1448795