U źródeł wody życia

 

Moja stała rubryka
na str.4 w nowojorskim
tygodniku Kurier Plus

Okruchy mądrości
1240. Miłość wyraża się w czynach PDF Drukuj Email

George Crane opowiada jak to pewnego razu do jego gabinetu weszła kobieta pełna nienawiści do swego męża. Powiedziała: „Ja nie tylko zamierzam odejść od niego, ale pragnę przed rozwodem boleśnie go zranić, tak jak on mnie zranił”.  Dr Crane zasugerował jej  genialny „plan zemsty”: Powiedział jej: „Wróć do domu i zachowuj się jakbyś naprawdę kochała swego męża.  Powiedz mu jak wiele on dla ciebie znaczy. Staraj się chwalić go w tym co robi. Bądź dla niego miła, uprzejma jak tylko jest to możliwe. Nie zmuszaj go do niczego i staraj się sprawiać mu przyjemność. Przekonaj go, że naprawdę go kochasz. Powiedz mu, że nie wyobrażasz sobie życia bez niego. I gdy on w to wszystko uwierzy, powiedz mu, że zamierzasz się z nim rozwieść. To go naprawdę zrani. Kobieta z nie kłamaną radością powiedziała: „Cudowny plan. Mąż będzie zaskoczony jak nigdy. A najważniejsze, że zadam mu ból”. Po powrocie do domu kobieta postępowała zgodnie z zaleceniem doktora. Po dwóch miesiącach milczenia, doktor zadzwonił do niej i zapytał, czy jest już gotowa do rozwodu. „Rozwód? Nigdy. Odkryłam, że ja go naprawdę kocham”- odpowiedziała kobieta. Zdolność kochania nie tyle zasadza się na częstych obietnicach, co na często powtarzanych czynach miłości (. Allan Petersen). 

 
1239. „Mamusiu pocałuj mnie” PDF Drukuj Email

Premier Wielkiej Brytanii William Ewart Gladstone informując Izbę Gmin o śmierci księżnej Alicji opowiedział wzruszającą historię z jej ostatnich dni. Najmłodsza córeczka księżnej Maria zachorowała na zaraźliwy dyfteryt. Lekarze przestrzegali księżną przed całowaniem dziecka i zalecali ostrożność przed zbytnim zbliżaniem się do dziecka. Pewnego razu dziecko miało problem z oddychaniem , zaczęło się dusić. Matka nie zważając na ostrzeżenia lekarzy wzięła córeczkę w ramiona i zaczęła ją tulić do siebie. I gdy córeczka zaczęła spokojniej oddychać poprosiła: „Mamusiu pocałuj mnie”. Matka bez zastanowienia delikatnie ucałowała córeczkę. Przez ten kontakt księżna zaraziła się dyfterytem i w niedługim czasie po śmierci swojej córki także odeszła do Pana.

Prawdziwa miłość zapomina o sobie, gotowa jest na każda ofiarę i nie liczy się z żadnym niebezpieczeństwem.        

  

 
1238. Ocalająca miłość PDF Drukuj Email

Żyjący w XVII wieku Oliver Cromwell lord protektor Anglii, Szkocji i Irandii skazał na karę śmierci przez rozstrzelanie żołnierza, który popełnił przestępstwo.  Egzekucje wykonywano zawsze wieczorem na placu miasta, gdy rozlegał się głos dzwonu na ratuszu. Tym razem dzwon milczał. Jak się okazało, narzeczona żołnierza wspięła się na dzwonnicę i mocno uczepiła się serca dzwonu tak, że nie wydał żadnego dźwięku. Gdy Cromwell dowiedział się o tym kazał przywołać dziewczynę. Zapłakana stawiła się przed nim i pokazała mu spuchnięte i zakrwawiane ręce. Cromwell wzruszył się tym widokiem i powiedział: „Twój narzeczony będzie wolny. Twoja ofiarna miłość ocaliła mu życie ( Our Daily Bread)

 

 . 

 
1237. Tanecznym krokiem ku zagładzie PDF Drukuj Email

Duński filozof Kierkegaard, opowiadał przypowieść o teatrze, który był zawsze komplet widzów. Świetnie się bawili, wynagradzając grę aktorów niekończącymi się brawami.  W czasie jednego z takich spektakli wszedł na scenę dyrektor teatru. Przeprosił wszystkich, mówiąc, że teatr płonie. I prosił, aby wszyscy zgodnie instrukcją ewakuacyjną opuścili teatr. Jednak widzowie sądzili, że jest jeszcze jeden z ekscytujących punktów dzisiejszego wspaniałego spektaklu teatralnego. Nikt nie myślał wychodzić. Co więcej wszyscy zaczęli bić gromkie brawa.  Dyrektor błagał, aby wszyscy jak najszybciej opuścili teatr. A robił to tak przekonywująco, że widzowie jeszcze bardziej burzliwymi brawami wynagradzali, jak sądzili wspaniałą grę aktorską. Aż w końcu pożar ogarnął cały teatr wraz z rozbawiona widownią.  Kończąc anegdotę filozof mówił: „Czasami myślę, że ludzie naszego wieku zdążają ku zagładzie i destrukcji  jak widzowie z przypowieści”.

Trudno się nie zgodzić z filozofem, gdy widzimy jak dzisiejszy świat w szalonym pędzie za przyjemnościami nie liczy się żadnymi moralnymi  zasadami i jeszcze stroi sobie żarty z tych, którzy ostrzegają, że to źle się skończy.             

 
1236. Czy jest tam ktoś oprócz Boga? PDF Drukuj Email

Mężczyzna pośliznął się w wpadł w przepaść. Miał jednak szczęście, bo w ostatniej chwili chwycił się gałęzi i zawisł nad przepaścią. Rozpaczliwe zaczął wżywać pomocy: „Jest tam kto?”  „Ja jestem. Jestem Bogiem. Wierzysz Mi”- usłyszał. „Tak Panie, naprawdę wierze Ci, ale już nie mogę dłużej utrzymać się na gałęzi”- powiedział mężczyzna.  „Wszystko będzie dobrze. Jeśli naprawdę wierzysz Mi, to nie musisz się lękać. Ja cię uratuję, tylko puść gałąź”- powiedział Bóg. Po długiej chwili milczenia dał się słyszeć rozpaczliwy głos mężczyzny: „A czy jest tam jeszcze ktoś inny?”

Skorzy jesteśmy w deklarowaniu swojej wiary, ale w życiu codziennym bardziej  ufamy nieraz własnemu sprytowi, bogactwom i wsparciu innych ludzi niż Bogu.  

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 5 z 232
Odsłon : 1430281