U źródeł wody życia

 

Moja stała rubryka
na str.4 w nowojorskim
tygodniku Kurier Plus

Okruchy mądrości
1250. Jak czcić ojca i matkę swoją? PDF Drukuj Email

13-to letnia Patrycja, poważna jak na swój wiek, smutna nie adekwatnie do swego wieku opowiada co się dzieje w jej domu: ....ja ciągle boję się zbliżających się kroków mego pijanego ojca. - Ja nie wiem co mnie będzie czekać gdy on przyjdzie pijany. - Czy znów będziemy uciekać z mamą i braciszkiem do sąsiadki, - czy znów będzie bił mamę, szarpał ją za włosy i obkładał pięściami ?. Mój ojciec do nas nie odzywa się normalnie, nie pyta jakie mam stopnie w szkole, nie pamięta o naszych imieninach. Za to lecą ordynarne słowa i obelgi. Po chwili Patrycja z wielkim poczuciem winy mówi : ... ja go kopałam, żeby przestał dusić mamę, ja go nie nawiedzę i płacze.

Gimnazjalistka - trzeciej klasy gimnazjum po jednej z lekcji katechezy na temat czwartego przykazania „Czcij ojca i matkę swoją" przychodzi do swojego księdza katechety i z wielką złością oznajmia,: iż do końca życia nikt jej nie zmusi , by czciła i szanowała swego ojca. Mamę tak ale jego nie. Długa rozmowa z księdzem spowodowała, iż wspomniana gimnazjalistka - "pękła". To co opowiedziała księdzu o swoim, jakże młodym życiu, przeraziłoby nie jedną dorosłą osobę. Dzięki mądrości księdza i pani pedagog sprawa została skierowana do Prokuratury i skończyła się gehenna tej młodej dziewczyny. „Tatuś" w cudzysłowie, - bo nie zasługiwał na takie nazywanie - wykorzystywał swoją córkę seksualnie. Nie dość tak haniebnego czynu straszył ją zabiciem mamy, jeśli piśnie słowo komukolwiek (Psycholog Maria Kucaj: Budowanie autorytetu rodziców, Radio Maryja, 21 XI 2006 r.).

 
1249. Jak wychować przestępcę? PDF Drukuj Email

Mam tu przed sobą przerażający rysunek pt. moja rodzina, narysowany przez 12-to letniego Daniela. Rodzice Daniela dawno zatracili małżeńską więź i uczucie. Tato przy forsie, z samochodem, dobry kontakt z synem na zasadzie przekupywania i właściwie wychowywania Daniela pieniędzmi. Mama bez pracy, poniżana, wyzywana, niewygodna. Ileż ten Daniel słyszał złego o mamie, a tata wciąż snuł coraz to nowe opowiadania i oskarżania matki Daniela. Po prostu dusił, tłamsił, rozbudzał nienawiść i zniekształcał własnemu synowi - autorytet jego matki. Jaki rezultat ? - to właśnie przedstawia rysunek Daniela. Z jednej strony Daniel z tatą, samochód, tata z papierosem, swoboda. Z drugiej strony jakże wielka nienawiść do matki. Mama leży nad nią kostucha z kosą - symbol śmierci, na mamę lecą pioruny. Nad matką szubienica. U góry samolot rzuca bomby i czarne chmury. Przerażające! Ta nienawiść do matki zbudzona przez ojca Daniela, to podstawa do jego przestępczej drogi. Jakiż autorytet ten Daniel przekaże następnym pokoleniom (Psycholog Maria Kucaj: Budowanie autorytetu rodziców, Radio Maryja, 21 XI 2006 r.).

 

 
1248. Dzieci ważniejsze jak firma PDF Drukuj Email

10-cio letni Mateusz został przyprowadzony do mnie do gabinetu przez babcię. Mateusz ze spuszczoną głową słucha relacji babci - jaki to on jest zły, jak zawiódł rodziców, jak babcia nie spodziewała się, iż jej ukochany wnuczek stał się złodziejem. Mateusz ukradł w supermarkecie batonik. Został złapany, sprawa trafiła na policję, kurator, sprawa w sądzie dla nieletnich, wstyd. Proszę pani - mówi babcia - Mateuszowi nic nie brakuje, on ma wszystko, a nawet więcej, żaden z jego kolegów nie dostaje takiego kieszonkowego, nie jeździ na kolonię zagranicę, zapewnione ma lekcje z angielskiego u najlepszego nauczyciela, w niedzielę jeździ do stadniny koni z wynajętym dla niego kierowcą. Rodzice spełniają jego każde życzenia, a słodyczy ma tyle, że mógłby je rozdawać kolegom. Nie rozumiem po co ukradł ten batonik. Spytałam się zatroskanej babci, a gdzie są jego rodzice. No oni cały dzień pracują, nawet w niedzielę, prowadzą firmę, muszą wszystkiego dopilnować - dlatego ja przyszłam z Mateuszem do pani, ja im wszystko przekażę co pani mi powie. Cóż powiedziałam zatroskanej babci - proszę pani to nie Mateusz powinien przyjść do psychologa. To jego rodzice powinni przyjść do psychologa. To co zrobił Mateusz, to wołanie jego, ja potrzebuję rodziców, ja potrzebuję ich na co dzień i w niedzielę. Może w ten sposób rodzice opamiętają się, iż nie tylko firmy trzeba dopilnować (Psycholog Maria Kucaj: Budowanie autorytetu rodziców, Radio Maryja, 21 XI 2006 r.).

 

 
1247. Wdzięczność PDF Drukuj Email

Osmulska Jolanta z Nowego Jorku pracowała u bogatych Żydów na Manhattanie. Była trochę zdziwiona, gdy na stoliku zobaczyła fotografię księdza. Jeszcze bardziej była zdziwiona, gdy zauważyła, że dla pani domu ta fotografia była bardzo ważna, z którą się nigdy nie rozstawała. Pewnego razu Żydówka wybrała się z mężem na Florydę. W pewnym momencie zorientowała się, że zapomniała wziąć fotografię księdza. Na nic nie zważając wróciła z lotniska do domu, a w tym czasie samolot, którym miała udać się na Florydę odleciał.

Pewnego razu gospodyni domu opowiedziała historię, która wyjaśniła szczególne jej przywiązanie do tej fotografii. Otóż w czasie okupacji hitlerowskiej, kapłan pracujący w Watykanie udzielił im pomocy, ratując im życie. Wdzięczni za ocalenie zachowali o tym kapłanie dobre wspomnienie i wdzięczność. Fotografia tego księdza na ich stoliku była znakiem wdzięczności i pamięci.      

 
1246. „Gdzie były moje prawa”. PDF Drukuj Email

Gianna Jessen w akcie urodzenia mam napisane: „Urodzona w trakcie aborcji”, a poniżej jest podpis lekarza, który tę aborcję przeprowadzał. Matka Gianny dostała do macicy zastrzyk z roztworem, zawierającym sól i substancje powodujące skurcze. Taka mieszanka wyżera płuca i skórę nienarodzonego dziecka, a kurcząca się macica w ciągu 24 godzin wyrzuca z siebie martwe ciałko. Następnego dnia w klinice Planned Parenthood,  w której przyszła Tina, ku zaskoczeniu lekarzy o szóstej rano rozległ się płacz dziecka, które okazało się silniejsze od śmiertelnego zastrzyku.

„Kiedy mnie zobaczyli, doświadczyli horroru morderstwa – mówi po latach Gianna, bo to ona była tym niemowlęciem. – Powinnam być ślepa i poparzona, powinnam być martwa, ale urodziłam się żywa. W wieku 17 miesięcy Gianna został oddana pod opiekę zastępczej matce. Wtedy rozpoczęto rehabilitację dziewczynki.

Śladów dziecięcego porażenia prawie nie widać. Gianna wprawdzie trochę utyka, ale nie przeszkodziło jej to w ukończeniu dwóch biegów maratońskich. Najwięcej energii pochłania jej działalność na rzecz obrony życia. Gianna przemawiała między innymi w amerykańskim Kongresie, w brytyjskim parlamencie i w obecności prezydenta Stanów Zjednoczonych. Gianna Jessen nieustannie podróżuje i apeluje o skończenie z zabójstwami nienarodzonych dzieci. Często mówi na tych spotkaniach: „Jeśli aborcja jest prawem kobiety, to gdzie były moje prawa? Kiedy słyszę, że należy dopuścić aborcję w sytuacji, gdy dziecko może być upośledzone, to w moim sercu rozgrywa się horror. Cóż to za arogancja silnych, którzy chcą decydować, kto może żyć, a kto nie. A przecież tym, co ich samych utrzymuje przy życiu, jest miłosierdzie Boga, nawet jeśli oni Go nienawidzą”.

  

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 232
Odsłon : 1458303