U źródeł wody życia

 

Moja stała rubryka
na str.4 w nowojorskim
tygodniku Kurier Plus

Szybuj wyżej PDF Drukuj Email

 

 

W czasie spaceru plażą zwróciłem uwagę na mewy, które z krzykiem pikowały do wody i wyciągały z niej dorodne małże. Mocno trzymając je w dziobie, wznosiły się do góry, następnie wypuszczały małżę na twardą ziemię. Muszla małży w zetknięciu z twardą powierzchnią pękała i wtedy mewy z radosnym wrzaskiem zasiadały do smakowitej uczty.

 

Niektóre zaś mewy z pośpiechu, może z lenistwa, a może z braku doświadczenia wznosiły się bardzo nisko i z tej wysokości wypuszczały małżę. Jednak małża, spadając na ziemię, zachowywała nienaruszoną muszlę. Zawiedziona mewa ponownie chwytała ją, wznosiła się nieco wyżej i powtarzała tę samą czynność, z podobnie marnym efektem. Bywało i tak, że mewa zniechęcona bezowocną pracą rezygnowała ze smacznego posiłku, który mogła by spożyć, gdyby wzniosła się wyżej.

 

 Powyższe spostrzeżenia można odnieść do rzeczywistości religijnej. Aby doświadczyć radości wiary w Boga, powinniśmy zdobyć się na wysiłek szybowania w najwyższych sferach poznania i miłowania Go. Dopiero odpowiedni poziom życia duchowego i zjednoczenia z Bogiem daje szansę zajęcia miejsca na radosnej uczcie. Jeśli zaś w życiu wiary wzniesiemy się za nisko, np. poprzestaniemy tylko na bezdusznych praktykach religijnych, wtedy tak jak mewa, która zrezygnowała z wysokiego lotu, natrudzimy się, nie osiągając żadnego efektu. A to może być powodem zniechęcenia i zrezygnowania z czegoś, co może stać się źródłem najpełniejszej radości życia.

 

*******************************************************************************************************************************************************************************

 
Odsłon : 1958398