U źródeł wody życia

 

Moja stała rubryka
na str.4 w nowojorskim
tygodniku Kurier Plus

Kwietną aleją ku wieczności PDF Drukuj Email

 

Cmentarz Green Wood - Brooklyn - Nowy Jork

W pierwsze listopadowe dni brakuje mi w Nowym Jorku atmosfery polskich cmentarzy. W tych dniach nie zauważymy tu większej liczby ludzi na cmentarzach, płonących zniczy, złocistych chryzantem, pachnących igliwiem wieńców. A najbardziej brakuje miejsc znaczonych krzyżem, gdzie spoczywają najbliżsi. Dlatego w tych dniach odbywam duchową podróż na polskie cmentarze. Ogołocone z życia drzewa, szeleszczące pod nogami liście i niebo zaciągnięte ciężkim chmurami przywołują myśli o śmierci i przemijaniu. Przemijaniu, które się dopełniło w życiu tych, do których przyszliśmy na cmentarz. A my nie pogodzeni z tym przemijaniem zapalamy na ich grobach znicze, których drgające płomyki mówią o naszej miłości do nich silniejszej aniżeli śmierć, stawiamy kwiaty, które przywołują najpiękniejsze wspomnienia, składamy wieńce, które zamknięte w kręgu mówią o życiu, które nie ma końca. Wszystkie te myśli są uczepione na krzyżu, który mówi, że nasze pragnienia zwycięstwa nad przemijaniem i śmiercią mają w nim spełnienie.


Lubię spacerować także alejkami nowojorskich cmentarzy, szczególnie wiosną. Świat budzi się do życia. Kwiaty, zieleń, śpiewające ptaki. To wszystko staje się obrazem życia, w którym będziemy mieć udział po przekroczeniu granicy śmierci. Nie jeden raz spacerowałem aleją nowojorskiego cmentarza Green Wood, którą widzimy na fotografii. Można powiedzieć, że nasze życie jest taką ukwiecona aleją. Na końcu alei widzimy błękit nieba. I gdy dojdziemy do kresu, zamknie się za nami ten błękit, a na jakimś cmentarzu przybędzie jeszcze jeden pomnik. Ale nas tam nie będzie, bo za nami będzie błękit nieba. 
 

 
Odsłon : 1958563