|
ALLELUJA!
********************************************************************************************************************
Przed Bazyliką Grobu Pańskiego w Jerozolimie
|
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.
J 20,1-9 |
********************************************************************************************************************
Na stałe wpisują się w naszą pamięć świąteczne przyjazdy do rodzinnego domu. Nieraz z oddali, w świątecznych dniach, wracamy tylko pamięcią pod rodzinną strzechę. Czasem zarastają zielskiem ścieżki naszego dzieciństwa; nie ma, komu ich wydeptywać. Nikt już nie wychodzi przed wrota na nasze powitanie. Świąteczny stół, kto inny w tym miejscu zastawia. Upadające płoty czynią bezbronną rodzinną zagrodę. Zostaje ona jednak bezpieczna w naszej serdecznej pamięci. Można tam zawsze wrócić i znaleźć pokrzepienie duszy.
Wielkanoc jest zaproszeniem do przeżywania tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, jak i też zaproszeniem do rodzinnego stołu, przy którym, składając sobie życzenia, dzielimy się jajkiem- symbolem odradzającego się życia. Te święta kojarzą się z radością pierwszej delikatnej, wiosennej zieleni. Życia budzącego się z zimowego uśpienia. Żółte forsycje na wzniesieniach i kaczeńce na podmokłych łąkach. A także żonkile tego samego koloru wyrastające w przydomowym ogródku to nieodłączny obraz powracających wielkanocnych wspomnień.
Jednak, Wielki Tydzień odsuwał na drugi plan uroki świata przyrody. Wysprzątane i udekorowane kościoły emanowały powagą nabrzmiałą radością Wielkanocnej Niedzieli. Atmosfera kościelnej powagi nadawała także rytm świątecznym porządkom w domu. Wszystko trzeba wyczyść i wysprzątać, wyprać. Pracy wiele, ale nie mogło zabraknąć czasu na udział w kościelnych nabożeństwach. Wielki Czwartek, dzień ustanowienia Eucharystii. Msza św., podczas której kapłan, na podobieństwo Chrystusa w czasie Ostatniej wieczerzy, umywa nogi dwunastu wybranym parafianom. A potem milkną dzwony i organy. Tylko głuchy łoskot drewnianych kołatek, przejmującym głosem mówi o męce i śmierci Chrystusa. Cały Wielki Piątek wypełniony jest bolesną powagą. Przez post i modlitwę łączymy się z tym cierpieniem. Wieczorem tego dnia trwa modlitwa przy Grobie Pańskim, nie milknie nawet w nocy. Rzewne pieśni i straż przy Grobie Pana są dopełnieniem tych świętych dni.
W Wielką Sobotę powoli zwycięża radość zmartwychwstania. Od samego rana dzieci i dorośli z kolorowymi i pachnącymi koszyczkami gromadzą się w kościołach, domach, pod figurami i innych miejscach, aby poświęcić wielkanocne pokarmy. Wśród kiełbas, szynek, ciasta i pisanek można dostrzec cukrowego baranka z czerwoną chorągiewką- to znak zmartwychwstania. Radość emanuje z każdego miejsca. Usta jeszcze milczą, ale serca już śpiewają radosne Alleluja. Bogata liturgia Wielkiej Soboty przez poświęcenie ognia, paschału, wody i odśpiewanie Orędzia przybliża nam tajemnicę poranka wielkanocnego. Jednak pełnią mocy, wesołe Alleluja zabrzmi w niedzielny poranek na Mszy rezurekcyjnej. Wraz ze wschodem słońca wyruszy barwna i radosna procesja. A rozkołysane dzwony poniosą w świat radosną wieść: Alleluja, Chrystus zmartwychwstał.
Radość ze zmartwychwstania Chrystusa nie jest tylko radością historyczną. To także dzisiaj, przez fakt zmartwychwstania Chrystusa spełniają się odwieczne pragnienia człowieka. Jakie one są?
27 osób zawierzyło idei, że nauka odkryje pewnego dnia źródło wiecznej młodości. Ci ludzie, wszyscy nieuleczalnie chorzy, są „pacjentami” Alcour Life Extension w Arizonie, gdzie ich ciała albo same tylko głowy zostały zamrożone w płynnym azocie. Czekają oni dnia, kiedy nauka znajdzie sposób przywrócenia im życia. 10 pacjentów zapłaciło po 120 tys. dolarów za zamrożenie całego ciała, 17 po 50 tys. dol. za zamrożenie samej głowy. Ci ostatni sądzą, że nauka będzie kiedyś w stanie z samej głowy odtworzyć cały organizm. Jeden z członków Alcour, który podjął decyzję o zamrożeniu ciała na pytanie: dlaczego? Odpowiada: „Dla jednej dziwnej racji, ja lubię żyć. Ja nie chcę umrzeć. W porządku?” Czy jest to możliwe na tej drodze? Sam szef tego instytutu nie jest w stanie twierdząco odpowiedzieć.
Wydarzenie, które miało miejsce w Jerozolimie, rankiem w pierwszy dzień po szabacie mówi nam o możliwości zwycięstwa nad śmiercią. Maria Magdalena wybrała się do grobu Jezusa i ku swemu przerażeniu odkryła, że jest on pusty. Fakt ten potwierdzili apostołowie. Pusty grób mówił sam za siebie, rodził przeczucia, że stało się coś nadzwyczajnego. Przeczucia te stały się pewnością, gdy zmartwychwstały Chrystus ukazał się apostołom i wielu innym uczniom. Chrystus zmartwychwstał, zwyciężył śmierć i żyje. Co więcej powiedział, że kto w Niego wierzy również żyć będzie. A zatem dzwony rezurekcyjne głoszą światu zmartwychwstanie Chrystusa i nasze zwycięstwo nad śmiercią.
Mając taką wiarę inaczej patrzymy na śmierć. Jest ona jak gdyby zmianą miejsca zamieszkania. Tohmas Talmage, pastor małej parafii, swoją wiarę w tę prawdę wyrażał w ten sposób. Nigdy nie usuwał imion zmarłych parafian z ksiąg parafialnych. Zapisywał je na liście parafian, którzy zmienili miejsce zamieszkania. Pod koniec swej pracy duszpasterskiej pastor miał zapisanych 3000 parafian, w tym 2500 tych, którzy zmienili miejsce swego pobytu.
Przy wielkanocnym stole wspomnimy zapewne naszych bliskich, którzy „zmienili miejsce zamieszkania”. To nowe miejsce dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa jest miejscem życia a nie śmierci.
|