|
Miłość rodzinna
****************************************************************************************************
Jerozolima - Wzgórze Świątynne - Meczet na Skale
|
Gdy upłynęły dni Ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.
A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. |
A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”.
A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.
Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.
A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret.
Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim (Łk 2,22-40).
****************************************************************************************************
James Dobson w książce pt. „Home with the Heart” opisuje wzruszającą historię, która miała miejsce w okresie Bożego Narodzenia. Przyjaciel Dobsona skarcił swoją trzyletnią córeczkę za to, że zmarnowała całą rolkę złotego papieru do pakowania świątecznych prezentów. Usiłowała ona przygotować prezent bożonarodzeniowy pod choinkę. Ku zaskoczeniu ojca, mała dziewczyna, rankiem następnego dnia wręczyła mu prezent, mówiąc: „Tatusiu, to dla ciebie”. Ojciec poczuł się zawstydzony swoją poprzednią reakcją, ale niezadowolenie wróciło, gdy rozpakował prezent i zobaczył, że pudełko jest puste. Ponownie skarcił ją słowami: „Czy ty nie wiesz, że gdy dajesz komuś paczkę w prezencie, to musisz coś do niej włożyć. Nie można dawać pustego pudełka”. Mała dziewczynka, patrząc na ojca ze łzami w oczach powiedziała: „Tatusiu, ta paczka nie jest pusta, złożyłam w niej wiele pocałunków. Ja napełniłam ją miłością. To wszystko dla ciebie, tatusiu”. Ojciec był zdruzgotany. Przytulił mocno córeczkę i prosił o wybaczenie. A paczkę zapakowaną w złoty papier zachował, i przez lata była ona przy jego łóżku. Ilekroć przychodziły chwile zniechęcenia, spoglądał na paczkę i oczyma wyobraźni widział złożone w niej pocałunki i miłość dziecka, to przynosiło umocnienie i radość.
W pierwszą niedzielę po Bożym Narodzeniu obchodzimy Uroczystość Świętej Rodziny. Jest to czas, kiedy można zobaczyć najwięcej młodych małżeństw z małymi dziećmi w kościele. Zatrzymują się oni dłużej przy stajence betlejemskiej. Rodzice odpowiadają na dziesiątki pytań swoich małych pociech. Dlaczego Jezus nie jest w łóżeczku, tylko w żłobie? Dlaczego zatrzymali się w tak marnym mieszkaniu, ze zwierzętami? Co przyniósł Jezusowi w czapce pasterz, klęczący w stajence? Dlaczego tu tyle słomy? A kto to taki z tymi skrzydełkami na plecach? To tylko niektóre z podsłuchanych pytań. Odpowiedzi są bardzo różne. Wszystkie one składają na pierwszą wspaniałą lekcję religii przeprowadzoną przez rodziców, w promieniach miłości emanującej z Stajenki Betlejemskiej i rodzicielskich serc. W tych dniach nasza uwaga skupia się na Świętej Rodzinie, bo w łączności z Nią odkrywamy wartości, które są istotne w życiu naszych rodzin.
Opowiadanie zacytowane na wstępie mówi o najważniejszej wartości, jaką odkrywamy w bliskości Świętej Rodziny. Jest to miłość, która stanowi fundament każdej rodziny i nadaje jej sens. W bliskości Stajenki Betlejemskiej także odkrywamy, że miłość zakotwiczona w Bogu nabiera wymiaru wieczności i chroni nas przed jej wypaczeniem. W okresie Bożego Narodzenia w rodzinach zasypujemy się różnymi prezentami, oby wśród nich nie zabrakło „pustych paczek”, które w rzeczywistości są najpiękniejszym darem, jaki możemy ofiarować drugiemu człowiekowi.
Anna ma cichy żal do swego dziecka, wzmaga się on gdy przychodzą święta Bożego Narodzenia. Czeka wtedy na odwiedziny swego jedynego syna, a on wpada tylko na chwilę, wręcza mamie bardzo drogi prezent i już biegnie dalej. „Jest tak zapracowany” – tłumaczy go przed swymi sąsiadkami. A w rzeczywistości chce się jej płakać, że jedyne jej dziecko ma dla nie tylko kilka minut czasu. Wolałaby, żeby zamiast tego prezentu został dłużej w domu, porozmawiał, zapytał co jej dolega, czy może w czymś pomóc, opowiedział o swojej rodzinie. Anna zostaje sama i zadaje sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje, przecież poświęciła całe swoje życie dla niego. Czasami rodzą się wątpliwości; a może ja go tak wychowałam. Gdy przyjechali z mężem do Ameryki robili wszystko, aby nic nie zabrakło jedynemu ich dziecku. Po śmierci męża ze zdwojoną energią Anna starała się zaspokoić wszystkie potrzeby syna. Miał on prawie wszystko: najnowsze komputery, gry itp. Ale żeby zarobić na to wszystko Anna pracowała na dwie zmiany. Z synem widywała się w przelocie, a gdy miała trochę więcej czasu, to była zbyt zmęczona, aby rozmawiać z swoim dzieckiem. „Czasami syn pytał mnie, dlaczego nie mam dla niego czasu. Odpowiadałam, że ciężko pracuję, aby mu nic nie brakowało. Czyniłam to wszystko z miłości do syna. Widocznie był za mały, aby to zrozumieć, a może bardziej potrzebował mojej obecności, przytulenia, aniżeli drogich zabawek, czy innych rzeczy materialnych. A teraz może świadomie, a może nie świadomie odpłaca mi tym samym”- kończy swą opowieść
Miłość rodzinna jest tak ważna, że staje się przykazaniem Bożym, a Biblia wiele razy ukazuje jej konkretny kształt w życiu codziennym. Czyni to między innymi biblijny mędrzec z Księgi Syracydesa: „Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie” (Mdr 3, 12-14). Tę myśl kontynuuje kilkaset lat później św. Paweł w liście do Kolosan: „Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi. Dzieci bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha” (Kol 3, 20-21). Św. Paweł ukazuje, gdzie jest moc zachowania takiej miłości na co dzień: „Bracia: Jako wybrańcy Boży, święci i umiłowani, obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy. Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości” (Kol 3, 12-14).
Adorując Świętą Rodzinę napełniamy się wyżej wspomnianymi wartościami. Przez co staje się ona dla nas nie tylko wzorem, ale także źródłem mocy w realizacji tych wartości w naszym życiu. Zacytowany na wstępie fragment Ewangelii przedstawia nam jeden z epizodów z życia Świętej Rodziny. Rodzice przynieśli Jezusa do świątyni, aby wypełnić nakaz Prawa Mojżeszowego. Jest to jedno z wielu wydarzeń mówiących, że miłość ożywiająca Święta Rodzinę miała głębokie zakorzenienie w Bogu. Święta Rodzina niesie światu Jezusa, który jest samą miłością. Symeon jest pierwszym, który bierze tę Miłość w ramiona i mówi: „Teraz o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”. Przyjmując Miłość z rąk Świętej Rodziny zyskujemy radość i pokój, której nie może zmącić nawet perspektywa odejścia. Połączeni więzami tej Miłości możemy przeżywać radość przebywania nawet z tymi, którzy kiedyś zasiadali z nami przy rodzinnym stole, a dzisiaj odeszli już do wieczności.
W polskiej tradycji okres Bożego Narodzenia, to czas rodzinnych spotkań. Odbywają się one w blasku choinki i stajenki betlejemskiej. To zewnętrzne światło jest symbolem potężnego światła duchowej natury, które pielęgnowane w rodzinach sprawia, że stają się one najszczęśliwszymi miejscami na świecie, gdzie doczesność zatapia się w wiecznej Miłości (z książki „Nie ma innej Ziemi Obiecane”).
|