|
Bądź wola twoja
****************************************************************************************************
Nazaret - Bazylika Zwiastowania NMP
|
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski. Pan z Tobą”.
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.
Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego ojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?”. Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię.Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. |
A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł. Łk 1,26-38
****************************************************************************************************
Modlitwa Pańska, której nauczył nas Jezus Chrystus jest modlitwą najbardziej znaną. Są tam słowa: „Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”. Łatwo jest je powtarzać, trudniej jednak wprowadzać w czyn. Najczęściej chcemy, aby spełniała się nasza wola. Mamy swoje plany, marzenia. Dziękujemy Bogu, gdy się one spełniają. Bez trudu akceptujemy wolę bożą, gdy jest ona zgodna z naszą wolą. Jednak w życiu bywa tak, że nie wszystko idzie po naszej myśli i jest zgodne z naszymi planami, wtedy rodzi się bunt i usilne prośby do Boga, aby się przychylił do naszej woli. Rzadziej prosimy o siłę do przetrwania doświadczeń, jakie nas dotknęły, nie prosimy o łaskę zrozumienia, a jeszcze rzadziej powtarzamy: „Bądź wola Twoja”.
Do Maryi przyszedł anioł i zwiastował jej, że będzie matką Mesjasza. Była to dla niej rzecz niepojęta. Trudności ze zrozumieniem tej prawdy mieli nawet uczeni w piśmie, a cóż dopiero prosta dziewczyna. Faryzeusze i uczeni w piśmie rozminęli się z Mesjaszem, bo mieli pomysł na Mesjasza według własnej woli. Mesjasz według nich miał wyzwolić Naród Wybrany, między innymi z niewoli politycznej. Był to pomysł na Mesjasza o charakterze politycznym.
Maryja na propozycję anioła odpowiada: „...niech mi się stanie według słowa twego”. Godzi się, mimo, że jest to dla niej prawie niepojęte i od samego początku zapowiada cierpienie. Gdy św. Józef dowiedział się o tym chciał ją potajemnie opuścić. Jednak to bezwzględne podporządkowanie się woli bożej przyniosło radość nocy betlejemskiej, jak i też radość poranka wielkanocnego.
Wsłuchując się w głos Boga rozpoznajemy Jego wolę. W harmonijnym współgraniu bożej woli w naszym życiu wystawiani jesteśmy nieraz na wielką próbę jak nieuleczalna choroba, zdrada, nieoczekiwana śmierć. Bunt, jaki może wtedy powstać rodzi rozgoryczenie i rozpacz. Jedynie zaakceptowanie woli bożej może przynieść spokojne, pełnie nadziei czekanie na radość nocy betlejemskiej i radość poranka wielkanocnego (Z książki „Ku wolności).
****************************************************************************************************
W zgodzie z wolą Bożą
****************************************************************************************************
Oficjalnie przyjmuje się, że odkrywcą Ameryki jest Krzysztof Kolumb. Jednak są pewne dowody, że to nie on był pierwszym Europejczykiem, który dotarł do Ameryki. 130 lat przed jego przybyciem, na jednym z kamieni wyryto trzy duże litery A*V*M oraz słowa, które przekładają się na język polski: „Wybaw nas od złego”. Litery są inicjałami łacińskich wyrazów, które tłumaczymy na język polski: Zdrowaś Dziewico Maryjo. Napis kończy się datą: 1362. Kamień ten znaleziono w Kensington Stone mieście, którego nazwa bierze początek od znalezionego w tym miejscu wspomnianego kamienia. Obecnie, kamień znajduje się w Instytucie Smithsonian. Kto i w jakich okolicznościach wyrył ten napis?
W roku 1362 ośmiu Szwedów i dwudziestu dwóch Norwegów przypłynęło do brzegów Ameryki. Rozbili obóz w pobliżu dzisiejszego Kensington Stone. Dwudziestu z nich wybrało się na polowanie. Gdy wrócili późnym wieczorem do obozowiska, zobaczyli martwych towarzyszy, w okrutny sposób zamordowanych przez Indian. Na pamiątkę tej tragedii wyryli w kamieniu ten napis, polecając siebie samych opiece Matki Bożej. Jest to znak utrwalony w kamieniu, który mówi, że już wiele lat temu zabrzmiało na ziemi amerykańskiej pozdrowienie anielskie, które słyszeliśmy we fragmencie Ewangelii zacytowanym na wstępie. A dzisiaj to pozdrowienie, codziennie, na tej ziemi postarzają miliony ludzi prawie we wszystkich językach świata.
Pozdrowienie anielskie było początkiem nowej ery w dziejach zbawienia człowieka. Na oczach ludzkich zaczęły się spełniać proroctwa mesjańskie i ludzkie czekanie na Mesjasza. Wśród oczekujących była Maryja. Zapewne znała doskonale proroctwa zapowiadające przyjście Mesjasza, jednak pojawienie się anioła zapowiadającego narodzenie Syna Bożego było dla Niej całkowitym zaskoczeniem i napełniło jej serce lękiem. Odpowiedzią na anielskie posłannictwo było bezgraniczne zaufanie Bogu i podporządkowanie się Jego woli. Maryja odpowiada: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”.
W proces zbawienia Bóg wprzęgnął wolną ludzką wolę. Maryja w chwili zwiastowania została postawiona przed wyborem. Jej wybór był całkowitym podporządkowaniem się woli bożej. Scena zwiastowania jest przypomnieniem także dla każdego z nas, że nasze zbawienie zaczyna się w momencie, gdy w życiu uwzględniamy wolę bożą, którą poznajemy z ksiąg natchnionych i głosu sumienia. Nieraz jest ona zgodna z naszymi ludzkimi oczekiwaniami, i wtedy łatwiej ją przyjąć. W przeciwnych sytuacjach rodzi się nieraz wewnętrzny bunt. I chociaż powtarzamy w pacierzu: „Bądź wola Twoja”, to jednak w życiu nasze myśli i czyny uparcie realizują naszą własną wolę. Dzieję się to dlatego, że na życie patrzymy przez pryzmat wartości materialnych, które w konfrontacji z wartościami duchowymi zwyciężają. Dzieje się to tak, bo perspektywę naszego życia zamykamy doczesnością, a wieczność jawi się jako coś odległego, prawie nie realnego. A przecież w wieczności jesteśmy zanurzeni, wystarczy sekunda, aby nam została tylko wieczność.
W jednym z kazań ks. Flora McCarthy opowiada historię rodziny zamieszkującej w jednym z miast na południu Stanów Zjednoczonych. Ojciec po śmierci żony sam wychowywał dwójkę małych dzieci. Kochał je bardzo, ale był przy tym wymagający. W mieście znano go jako wybitnego i uczciwego adwokata. Ta uczciwość w jednym wypadku sprawiła, że stał się w mieście bardzo niepopularny. A mianowicie zdecydował się na obronę murzyna podejrzanego o zabójstwo, a był to czas, kiedy to murzyni byli dyskryminowani, szczególnie w południowych stanach USA.
W tym mieście mieszkała także staruszka, która całe dnie przesiadywała przed swoim ogrodem. Kobieta ta zaczepiła wracające ze szkoły dzieci adwokata, obelżywie wyrażając się o ich ojcu. Było to bardzo bolesne dla dzieci. Pewnego dnia chłopiec uznał, że to już za wiele. Gdy kobieta przezywała jego ojca, chłopiec przeskoczył płot i zniszczył kilka kwiatów w ogrodzie staruszki, po czym uciekł do domu. Później ojciec powiedział do niego: „Synu, nie powinieneś tego robić”. „Ale ja to zrobiłem w twojej obronie”- protestował chłopiec. „Ona jest bardzo chorą kobietą. Idź zaraz i przeproś ją”. Z niechęcią chłopiec uczynił zadość żądaniu ojca. Gdy przyszedł do staruszki, ta poprosiła go, aby codziennie wieczorem przez godzinę czytał jej wybraną książkę. Chłopiec przeraził się na samą myśl, że musi każdego dnia przebywać jedną godzinę z tą kobietą. Nie miał jednak wyjścia, bo ojciec powiedział, że musi się zgodzić. I tak każdego wieczoru w towarzystwie młodszej siostrzyczki chłopiec odwiedzał starszą kobietę i przez godzinę czytał.
Pewnego dnia ojciec powiedział im, że staruszka zmarła. Chłopiec pomyślał w duchu „Dzięki Bogu”, ale tego nie powiedział. Ojciec jednak zauważył to i zapewne dlatego zaczął opowiadać historię tej kobiety. Przed kilku laty lekarz przepisał jej lek przeciwbólowy, który miał właściwości narkotyku. Kobieta uzależniła się od tego leku. Kiedy się jednak dowiedziała, że niedługo umrze postanowiła przed śmiercią wyrwać się z nałogu narkomanii. „I co, udało się jej to ?”- z ciekawością zapytały dzieci. „Tak”- odpowiedział ojciec- „Przed śmiercią powiedziała mi, że nie byłoby to możliwe, gdyby nie wasze wieczorne czytanie. Chciała, abym wam za to podziękował”. Wzruszone dzieci słuchały tego, a chłopiec powiedział: „Gdybyśmy wiedzieli, że to wszystko tak wygląda, to byśmy byli dla niej bardziej uprzejmi, dobrzy”. „Nie jest to najważniejsze”- odpowiadział ojciec- „Ważne, że zrobiliście to, o co was prosiłem. Jesteście dobrymi dziećmi. Jestem dumny z was”.
Maryja nie rozumiała do końca rzeczywistości zwiastowania. A i później będzie stawać w obliczu zdarzeń, które jakby nie pasowały do tego, co usłyszała od anioła. Rodzi Syna Bożego, ale w warunkach, które przeczyły temu wszystkiemu. Musi uciekać do Egiptu. Stanie także pod krzyżem swego Syna, który miał być Mesjaszem i Królem. Maryja tak jak w chwili zwiastowania, tak przez całe życie, nieraz wbrew zdrowemu rozsądkowi pozostanie posłuszna woli bożej. Sens tego posłuszeństwa i zbawienny jego owoc zrozumie w pełni, gdy spotka zmartwychwstałego Syna i zostanie z ciałem i duszą wzięta do nieba. Jej posłuszeństwo zaowocuje łaskami dla kościoła Chrystusowego, którego jesteśmy członkami. Zaowocuje także naszym zbawieniem i naszą chwałą, gdy na podobieństwo Maryi w posłuszeństwie pełnić będziemy wolę bożą w naszym życiu. W pełnieniu woli bożej znajdziemy się nieraz w sytuacji, która będzie rodzić pytania: Dlaczego dotyka mnie ten krzyż? Dlaczego tyle cierpienia w moim życiu? Dlaczego muszę patrzeć na cierpienie mojego dziecka? Dlaczego ludzie są tak niewdzięczni? Takich pytań może być wiele więcej. Odpowiedź na nie poznamy, gdy staniemy przed obliczem Boga. Obyśmy wtedy nie musieli z żalem powtarzać, jak małe dzieci odwiedzające staruszkę: Gdybyśmy wiedzieli, że to tak wygląda, to byśmy inaczej żyli, więcej okazywalibyśmy miłości Bogu i ludziom, całkowicie byśmy zaufali Bogu ( Z książki „Nie ma innej Ziemi Obiecanej).
|