|
Aby nie zniszczyć pszenicy
********************************************************************************************************************
Na zboczu Góry Karmel
|
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.
A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: «Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc się wziął na niej chwast?» Odpowiedział im: «Nieprzyjazny człowiek to sprawił». Rzekli mu słudzy: «Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?» A on im odrzekł: «Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. |
Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza»”.
Inną przypowieść im powiedział: „Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach”.
Powiedział im inną przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło”.
To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: „Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata”.
Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: „Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście”. On odpowiedział:
„Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie.
Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.
Kto ma uszy, niechaj słucha”.
Mt 13,24-43
****************************************************************************************************
Kiedyś, zazdrościłem wakacji rówieśnikom z miasta. Myślałem; nie muszą pracować, mają wiele wolnego czasu, wyjeżdżają w góry, nad morze i jeziora. Ja spędzałem wakacje w domu na wsi, pomagając rodzicom w gospodarstwie rolnym. Pracowałem w polu, pasłem krowy. Czasami przychodziła mi bluźniercza myśl; gdyby krowa zdechła to miałbym, choć trochę wolnego czasu. Dzisiaj na minione lata patrzę trochę inaczej. Wakacje dzieci z miasta nie wyglądają aż tak różowo, a moje doświadczenie z lat dzieciństwa bardzo sobie cenię. Mimo pracy był czas na niezapomniane zabawy w lesie, polach, rzekach i jeziorach. Do dziś czuję smak owoców zrywanych bezpośrednio z drzewa, a te z sąsiedzkiego ogrodu, zrywane potajemnie smakowały najbardziej. Doświadczenia agrarne z lat dzieciństwa nieraz okazują się przydatne w życiu- nawet w rozumieniu ewangelicznych przypowieści. Jezus, mówiąc o Królestwie Bożym czyni wiele odniesień związanych z uprawą roli. Tak jest i z dzisiejszą przypowieścią, zacytowaną na wstępie.
Do moich prac z lat dzieciństwa należało między innymi wyrywanie chwastów z upraw rolnych. Była to żmudna praca, ale konieczna do uzyskania wysokich plonów. Wyrywałem, zatem z pszenicy i ziemniaków osty, bławaty, kąkole, płaszczyce, powoje, mietlice itd. Moi rodzice nie stosowali się w prowadzeniu gospodarstwa do wyżej wspomnianej ewangelicznej przypowieści. Ewangeliczny gospodarz zabrania swym sługom wyrywania chwastu, każe im zaczekać aż do żniwa. Wtedy dopiero odzieli się chwast od pszenicy. Zaś moi rodzice kazali mi wyrywać chwasty jeszcze przed żniwami. Gdybym wtedy znał tę ewangeliczną przypowieść, to cytowaniem jej broniłbym się przed wyjściem w pole do plewienia przed żniwami- zapewne byłaby to obrona bezskuteczna. Jak zatem odnaleźć sens ewangelicznej przypowieści w konfrontacji z moimi rolnymi doświadczeniami?
Plewienie upraw rolnych wymagało pewnej wiedzy; konieczna była umiejętność odróżnienia chwastu od rośliny uprawnej. Niewiedza w tym względzie mogła spowodować zniszczenie upraw. Pamiętam kiedyś poszedłem z siostrą plewić mak, było tego parę rządków. Pracę wykonaliśmy szybko, ale gdy mama zobaczyła nasze dzieło, chwyciła się za głowę. Nie została ani jedna roślinka maku, wyrwaliśmy wszystko, zostawiając chwast, który według naszego rozeznania miał być makiem. Nie można zatem zbyt wcześnie wyrywać niektórych chwastów, gdyż w pierwszej fazie rozwoju są identyczne z roślinami uprawnymi, z ich usunięciem trzeba zaczekać. Gdy będziemy zbyt niecierpliwi możemy zniszczyć uprawę. Dopiero w świetle tych wyjaśnień wyłania się sens ewangelicznej przypowieści o Królestwie bożym.
W Kościele, gdzie realizuje się Królestwo boże jest dobro i zło. Niektórzy nie mają problemu z osądzeniem i podzieleniem ludzi na świętych i grzeszników. Osądzenie bywa nieraz równoznaczne ze skazaniem na wyrwanie i wyrzucenie „chwastu”. Nie jest to jednak w duchu ewangelicznym. Człowiek nie jest w stanie poznać do końca drugiego człowieka. Nie wiemy nieraz, co się dzieje w sercu drugiego człowieka, a przecież tam zapadają najważniejsze decyzje. Tylko Bóg może zgłębić tajniki ludzkiego serca i osądzić. Dlatego zaczekajmy do żniwa, gdy człowiek stanie przed Bogiem i Ten go osądzi. Jeden z gorliwszych wyznawców nalegał na księdza, aby ten osądził i potępił jego sąsiada, który według niego jest draniem. Ksiądz odpowiedział: „tu jest tylko dział sprzedaży, sąd znajduje się na najwyższym piętrze”. Oczywiście możemy ocenić według norm moralnych konkretny czyn człowieka, możemy go potępić, ale nie jest to równoznaczne z przekreśleniem człowieka. Człowiek może zawsze skorzystać z łaski Bożej i stać się świętym.
Powtarzamy ludowe porzekadło: „Pan Bóg jest nie rychliwy, ale sprawiedliwy”. Bóg nie skazuje człowieka w połowie jego drogi. Daje mu szansę. Ostateczne osądzenie przyjdzie, gdy człowiek wykorzysta ostatnią sekundę swojego życia. Ostatnie chwile, w świetle wiary mogą okazać się najważniejszymi w życiu człowieka. Dla tego w przypowieści gospodarz, którym jest Bóg każe czekać aż do żniwa. Z historii kościoła wiemy, że wielu świętych zanim nastąpiła w nich przemiana prowadziło grzeszne życie. Ostatecznie jednak wydali owoc świętości. Osądzenie i przekreślenie w połowie drogi byłoby przekreśleniem świętości.
Warto sobie jeszcze uświadomić, że granica miedzy dobrem a złem nie przebiega pomiędzy ludźmi, ale przez środek naszego serca. To tam zmaga się dobro ze złem. Ludzie, których uważamy za dobrych, nierzadko są opanowani zazdrością, pychą, pogardą, nienawiścią itp. A ludzie, których uważamy nieraz za złych mogą mieć w sobie wiele dobra jak żal za swe postępowanie, wolę poprawy, współczucie, poświecenie. Śpiesząc się z osądzeniem i potępieniem człowieka możemy zniszczyć kiełkujące w nim dobro, które może wydać wspaniałe owoce świętości. To wielka sztuka i mądrość; osądzić czyny, wymierzyć za to karę a nie przekreślić człowieka. Może to uczynić tylko Bóg i boży człowiek, który do wszystkiego przykłada bożą miarę miłości (Z książki „Ku wolności”).
|