U źródeł wody życia

 

Moja stała rubryka
na str.4 w nowojorskim
tygodniku Kurier Plus

Wypłynęli na głębię (Rok A, B, C) PDF Drukuj Email

 

Życie świętych jest najlepszą ilustracją wcielania w życie nauki ewangelicznej. I to było inspiracją napisania tej książki. Wybierałem świętych, których życie i nauczenie, według mnie jest najlepszą ilustracją fragmentu Ewangelii na konkretną niedzielę lub święto. Chociaż prawdę mówiąc, każdy święty mógłby być ilustracją całej Ewangelii. Ostatecznie jednak każdy powód jest dobry, aby sięgnąć do żywotów świętych i karmić się Słowem Bożym, które w życiu świętych przybierało konkretny kształt. Książka: Twarda oprawa, str.768. www.wds.pl

 

 

 

3. niedziela Adwentu

 

Święty Franciszek Ksawery

 

Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówił do tłumów o Janie: „Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę” Mt 1, 7-10

Na drodze naszej wiary spotykamy bożych posłańców, którzy niejako przygotowują nas do spotkania z Bogiem. Wśród nich ważne miejsce zajmuje Jan Chrzciciel, o którym Chrystus powiedział, że jest kimś więcej, niż tylko prorokiem. Jan Chrzciciel słowem i przykładem życia wskazywał na Jezusa. W szeregu bożych posłańców dostrzegamy także św. Franciszka Ksawerego, który po św. Pawle Apostole uważany jest za największego misjonarza świata. Papież Pius I ogłosił go patronem misji i patronem całej pracy nad rozszerzaniem wiary. Dla pozyskania chociaż jednej duszy był gotów oddać swoje życie. Gdy pewnego razu odradzano mu wyjazd misyjny do bardzo niebezpiecznego miejsca, Święty odpowiedział: „Gdyby to były kopalnie złota, srebra i drogich kamieni, gdyby tam można liczyć na obfity połów pereł, każdy by tam poszedł, nie pytając o niebezpieczeństwa. Czyżby kupiec miał okazywać więcej odwagi, nadziei obfitego zysku i wzbogacenia, aniżeli misjonarz chrześcijański, któremu wiadomo, że może tam pozyskać dla nieba dusze nieśmiertelne? Choćby mi się udało ocalić tylko jedną duszę, nie powinienem się ulęknąć nawet największego niebezpieczeństwa”.
Franciszek Ksawery urodził się 7 kwietnia 1506 roku w rodowym zamku Xavier pod Nawarrą w Hiszpanii. Ojciec jego był profesorem uniwersytetu w Bolonii oraz prezydentem Rady Królewskiej, zaś matka, Maria de Azpicueta pochodząca ze znakomitego rodu zajmowała się domem. Zdolności Franciszka oraz wysoka pozycja ojca wskazywały, że przyszły Święty zrobi wspaniałą karierę świecką. Pod tym też kątem był wychowywany. 18- letni Franciszek rozpoczął studia na słynnym wówczas Uniwersytecie Paryskim. Po uzyskaniu stopnia magistra wykładał w College Domans- Beauvais, gdzie spotkał bł. Piotra Favre, a kilka lat później św. Ignacego Loyolę. W niedługim czasie zamieszkali razem. Łączyły ich wspólne ideały i zamiary. Postanowili razem założyć nową rodzinę zakonną bez reszty oddaną służbie Kościoła Chrystusowego. Z tą myślą Franciszek rozpoczął studia teologiczne w paryskiej Sorbonie.
W uroczystość Wniebowzięcia NMP, 15 sierpnia 1534 roku Franciszek Ksawery razem z Ignacym i Piotrem oraz czterema innymi towarzyszami, po uprzednich ćwiczeniach duchownych prowadzonych przez Ignacego Loyolę złożyli śluby zakonne i postanowili całkowicie oddać się nawracaniu niewiernych i ratowaniu dusz. Dwa lata później udali się przez Wenecję do Ziemi Świętej. W Wenecji, oczekując na statek usługiwali w szpitalach i przytułkach miasta. Gdy oczekiwanie przedłużało się z powodu ekspansji islamskiej, wszyscy współzałożyciele Towarzystwa Jezusowego (Jezuitów) udali się do Rzymu, gdzie, 24 czerwca 1537 roku Franciszek otrzymał święcenia kapłańskie. Przez pewien czas nowo wyświęcony kapłan wraz z towarzyszami pracował w Bolonii a później w Rzymie, prowadząc działalność duszpasterską i charytatywną. Niebawem papież Paweł III , 27 września1540 roku zatwierdził Towarzystwo Jezusowe. W tym też czasie król portugalski Jan III zwrócił się do Ignacego Loyoli z prośbą o wysłanie kilku zakonników na misje do niedawno odkrytych Indii. Na czele grupy misyjnej stanął Szymon Rodriguez, który jednak zachorował i był zbyt słaby na wyjazd. Na jego miejsce zgłosił się Franciszek Ksawery. Udając się na misje, Franciszek przejeżdżał niedaleko rodzinnego zamku, gdzie żyła jeszcze jego matka. Nie wstąpił jednak, aby się z nią pożegnać. Chciał, aby to była ofiara złożona Bogu. Pożegnał matkę przez posłańca, słowami: „Spodziewam się wkrótce na wieki oglądać cię w niebie".
7 kwietnia 1541 r. Franciszek w towarzystwie jednego kapłana i brata zakonnego opuścił Europę. Udawał się do Indii jak misjonarz, wysłannik królewski i legat papieski. Po trzynastu miesiącach bardzo trudnej i burzliwej podróży dotarli do Goa, politycznej i religijnej stolicy portugalskiej koloni w Indiach. Franciszek rozpoczął od razu swoją pracę misyjną, nie tylko wśród ludności tubylczej, ale i chrześcijan, którzy odeszli od ewangelicznej prostoty życia. Święty odwiedzał rano chorych i więźniów, potem obchodził place i ulice miasta z dzwonkiem w ręku, zapraszając dzieci i dorastającą młodzież na naukę katechizmu. Przez dzieci zjednywał sobie rodziców. Po jego wpływem wielu oziębłych chrześcijan wracało do pierwotnej gorliwości chrześcijańskiej. W trosce o kształcenie misjonarzy, Franciszek założył seminarium duchowne.
Następnie Święty udał się do południowych Indii, gdzie w pierwszym miesiącu nawrócił około 10000 pogan i poświęcił 45 kościołów. Było to możliwe dzięki żarliwości apostolskiej i roztropności duszpasterskiej, która doradzała mu uszanowanie bogatej tradycji hinduskiej. Franciszek, zgodnie ze swym pochodzeniem, twierdził, że należy do kasty wojowników. Przez co pozyskał dla Chrystusa wielu braminów. Ubierał się i żył jak hinduski asceta. Zamiast sutanny przywdział strój hinduskiego nauczyciela – guru. Ogolił głowę, nosił kij bambusowy w jednej ręce, a naczynie z wodą w drugiej. W czasie podróży jadł gotowany ryż i rośliny przygotowane przez bramińskiego kucharza. Nosił też na czole znak z pasty sandałowej i święty sznur owinięty wokół szyi. Nauczył się miejscowych języków, w tym bardzo trudnego dla Europejczyka sanskrytu i doskonale poznał mentalność tubylców. Wedę, świętą księgę hindusów interpretował w świetle Ewangelii. Samą zaś Ewangelię przedstawiał jako czwartą, uważaną przez Hindusów za zaginioną, księgę Wedy. Wszystkim nowo ochrzczonym pozwalał zachowywać ich dotychczasowe zwyczaje jak: rytualną kąpiel poranną, używanie pasty sandałowej, noszenie świętego sznura i pęku włosów z tyłu głowy. Przyjmujący chrzest nie musieli też zmieniać imion. Sława świętego cudotwórcy rozeszła się szybko po całych Indiach, wszędzie witano go z wielkim entuzjazmem. Franciszek sprowadziwszy do Indii misjonarzy, sam udał się do Indochin, Moluków i południowych Filipin. Wszędzie pozyskiwał wielu wyznawców dla Chrystusa.
Po wyczerpującej pracy wrócił do Goa. Tutaj spotkał misjonarzy przybyłych z Europy. Po zapoznaniu ich z pracą w tej misji, zamiast odpocząć, wyruszył w roku 1549 na misje do Japonii. Podróż odbywał na pirackim statku. Po czterech miesiącach, 15 sierpnia wylądował w Kagoshimie. Po niezbyt życzliwym przyjęciu udał się na wyspę Yamaguchi. Ubrał się w bogaty strój japoński i wręczył miejscowemu władcy bogate dary, za co otrzymał zupełną swobodę głoszenia Ewangelii. Następnie udał się na wyspę Kiu-siu, gdzie pozyskał 1000 wyznawców. Do pracy wśród Japończyków pozostawił dwóch kapłanów, a sam wrócił do Indii.
Nie pozostał tu jednak długo. Gorąco pragnął nawrócenia Chin na wiarę Chrys-tusową. Na próżno jednak szukał kogoś, kto by chciał z nim jechać do kraju wrogiego Europejczykom. W końcu udało mu się wsiąść na okręt z posłem wice-króla Indii do cesarza Chin. Przybyli do Malakki, ale tu kapitan z obawy przed aresztowaniem kazał Franciszkowi opuścić statek. Święty wynajął niewielki żaglowiec rybacki i dopłynął do wyspy Sancian, w pobliżu Chin. Żaden jednak statek nie chciał dalej płynąć w obawie przed ciężkimi karami, łącznie z karą śmierci, jakie groziły za przekroczenie granic Chin.
Święty utrudzony podróżą i zabójczym klimatem zachorował na febrę. Pozbawiony wszelkiej pomocy, umierał samotnie na wyspie Sancian. W nocy z 2 na 3 grudnia 1552 roku, mając 46 lat życia odszedł po nagrodę do swego Pana. Jak mówi tradycja ciało jego pozostało nienaruszone rozkładem przez kilka miesięcy, mimo upałów, jak też wilgoci panującej na wyspie. Ostatecznie, relikwie Świętego przewieziono do Goa i złożono w ołtarzu kościoła jezuitów. Zaś relikwie ramienia Świętego przesłano do Rzymu i złożono w kościele, któremu nadano tytuł Świętego.

 
Odsłon : 1458962